W Obszy jak na własnym podwórku

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA. Na boisku w Obszy – zdaniem trenera miejscowych Błękitnych Piotra Palucha – Pogoń 96 Łaszczówka poczynała sobie tak śmiało, jakby grała u siebie. Z kolei jego podopieczni dopiero w drugiej połowie podjęli walkę z rywalem. Nic więc dziwnego, że trzy punkty padły łupem zespołu z gminy Tomaszów Lubelski.

Dwa poprzednie mecze ligowe Błękitnych Obsza z Pogonią 96 Łaszczówka kończyły się remisem 2:2. Tym razem zespół z Łaszczówki powtórzył strzelecki dorobek, ale drugiej bramki już nie dał sobie wbić. I dzięki temu wywalczył w Obszy komplet punktów. – To był dla nas bardzo trudny mecz. Błękitni mają w składzie rosłych, dobrze zbudowanych piłkarzy. Nie wiem, czy jest w lidze jakakolwiek inna drużyna, mająca tak dobre warunki fizyczne. Naprawdę ciężko nam się walczyło. Ponadto trawa na boisku w Obszy nie była dobrze skoszona. Z tego powodu niełatwo nam się rozgrywało piłkę. Na szczęście udało nam się rozegrać kilka składnych akcji, które przyniosły nam dwie bramki. Nie ma co ukrywać, że dopisało nam szczęście. Nie możemy twierdzić, że byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem – mówi Artur Jaremko, trener Pogoni.

Goście na prowadzenie wyszli w pierwszej minucie czasu doliczonego do pierwszej połowy. Bramkę zdobył wychowanek Tomasovii Tomaszów Lubelski Tomasz Kłos, grający w poprzednim sezonie w Victorii Łukowa. – Ta bramka w ogóle nie powinna paść. Mimo że rywale prezentowali się pod względem fizycznym lepiej niż my, to jednak więcej działo się na ich polu karnym. To my wypracowaliśmy więcej groźnych sytuacji podbramkowych, więc mogliśmy objąć prowadzenie. Wojciech Leśniak miał dwie wyborne okazje strzeleckie, co najmniej jedną z nich powinien wykorzystać – twierdzi Piotr Paluch, trener Błękitnych.

Gospodarze udanie rozpoczęli drugą połowę. Już po trzech minutach od wznowienia gry po przerwie do wyrównania doprowadził Mariusz Szarlip. Ostatnie w tym meczu snajperskie słowo należało do Pogoni, a konkretnie do środkowego obrońcy tego zespołu Michała Rzeźnika, który posłał do siatki piłkę odbitą przed siebie przez bramkarza Janusza Hyza. – Wydawało się, że po obiecującym początku drugiej połowy i szybkim wyrównaniu pójdziemy za ciosem. Niestety, bramka na 1:2 podziałała na nas zniechęcająco. Próbowaliśmy wyrównać, ale nie byliśmy skuteczni. Dwa groźne strzały głową Szymona Kiełbasy obronił bramkarz Kacper Berbecki. W końcówce wszystkie siły rzuciliśmy do ataku, ale zespół z Łaszczówki skutecznie odparł nasze ataki – komentuje Piotr Paluch.

Zdaniem szkoleniowca Błękitnych, przyjezdni zbyt pewnie czuli się na boisku w Obszy, a miejscowi piłkarze im na taką swobodę pozwolili. Dlatego właśnie goście wygrali to spotkanie. – Pogoń okazała się dobrze zorganizowanym zespołem. Ta drużyna na naszym obiekcie prezentowała się tak, jakby grała u siebie. Rządziła na murawie, cieszyła się grą, pokrzykiwała, wykazując się boiskowym cwaniactwem, a my – zwłaszcza w pierwszej połowie – nie podjęliśmy walki. My pierwszą część meczu przestaliśmy, a nawet przespaliśmy – twierdzi Piotr Paluch.

Na zdjęciu środkowy obrońca Błękitnych Grzegorz Tadra.

Błękitni Obsza – Pogoń 96 Łaszczówka 1:2 (0:1)

sobota, 1 sierpnia 2020 Obsza
skład Błękitnych Janusz Hyz – Piotr Kmieć, Szymon Kiełbasa, Grzegorz Tadra, Grzegorz Jonak (70 Bartosz Świstak) – Wojciech Leśniak (58 Łukasz Mazurek), Adam Mazurek (75 Artur Kukiełka), Piotr Mazurek (46 Władysław Szukajło), Mariusz Szarlip (77 Rafał Witko) – Paweł Konopka, Adam Szabat (55 Gabriel Zarembski)
trener Piotr Paluch
skład Pogoni Kacper Berbecki – Adrian Podborny, Kacper Łaba, Michał Rzeźnik, Marcel Jędrzejewski – Daniel Nowosad (62 Maciej Kiś), Kamil Lasota (90 Bartłomiej Stępniak), Damian Ozkavak – Maciej Stożek, Mateusz Nagowski (86 Bartłomiej Babiarz), Tomasz Kłos (70 Sylwester Kuks)
trener Artur Jaremko
żółte kartki Piotr Mazurek, Adam Szabat, Władysław Szukajło, Paweł Konopka (Błękitni), Kamil Lasota, Damian Ozkavak, Maciej Stożek (Pogoń)
gole 0:1 Tomasz Kłos 45, 1:1 Mariusz Szarlip 48, 1:2 Michał Rzeźnik 63
sędziowie Kacper Gil – główny (Zamość), Paweł Tucki (Łaszczów), Andrzej Góra (Zamość)

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Liga dwóch prędkości

„Najciekawsza liga świata” spolaryzowała się do tego stopnia, że sprawia wrażenie, jakby lepsza połowa Bundesligi konkurowała w jednej klasie rozgrywkowej z gorszą połową Ekstraklasy. „Góra” wygrywa z „dołem” najczęściej dosyć wysoko, a wyniki byłyby wyższe, gdyby nie to, że te lepsze zespoły na ogół są tak samo niedotrenowane, jak te z dołu, ale konsekwentnie punktują, bo mają kogoś, kogo słabeuszom brakuje – najemników, szkolonych od najmłodszych lat w miejskich ośrodkach piłkarskich naszego okręgu.