W Miączynie nowy trener

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA. Na początku tego tygodnia Jarosław Czarniecki opuścił Olimpię Miączyn. Pod wodzą nowego trenera zespół ten przegrał na własnym stadionie mecz pierwszej kolejki z Olimpiakosem Tarnogród.

Do pierwszego w tym sezonie meczu ligowego Olimpia Miączyn przystąpiła pod wodzą nowego szkoleniowca, gdyż na początku tego tygodnia Jarosław Czarniecki został drugim trenerem w trzecioligowym Hetmanie Zamość. Z powodu odwołania wiosennych rozgrywek nie dane mu było poprowadzić piłkarzy z Miączyna choćby w jednym spotkaniu o ligowe punkty – był trenerem Olimpii tylko w dwóch potyczkach w ramach tegorocznej edycji rozgrywek o Puchar Starosty Zamojskiego (powiatowe eliminacje okręgowego Pucharu Polski). Posadę trenera Olimpii objął prezes i piłkarz tego klubu Mateusz Łyko (na zdjęciu). – Wystąpiłem do wojewódzkiego związku piłki nożnej o warunkowe przyznanie mi licencji na prowadzenie zespołu w klasie okręgowej. Taką zgodę otrzymałem 31 lipca – informuje Mateusz Łyko.

Inauguracja ligowe sezonu 2020/2021 nie była udana dla Olimpii. Na własnym stadionie zespół z Miączyna przegrał z Olimpiakosem Tarnogród 1:3 (1:2). Gospodarze odważnie rozpoczęli to spotkanie. Na kilkanaście minut zepchnęli gości do głębokiej defensywy, jednak nadziali się na kontrę, która przyniosła rywalom powodzenie. W 10 minucie byłego bramkarza Gaudium Zamość i Resovii Szymona Kołodziejczuka pokonał Adrian Dydyński. Prowadzenie gości podwyższył jedenaście minut później Wojciech Gierula. – Drugą bramkę zdobyliśmy po ładnej akcji zespołowej – podkreśla Siergiej Sawczuk, trener Olimpiakosu.

Jeszcze przed przerwą kontaktowego gola strzelił Mateusz Wróbel, który powrócił do Olimpii z Błękitnych Obsza. W 57 minucie wynik spotkania ustalił Mateusz Grabowski. – W tym meczu wypadliśmy dobrze, choć wynik nie jest dla nas korzystny. Pierwszą bramkę straciliśmy po błędzie w defensywie. Założenia były takie, by od początku „siąść” na rywala i nie dać mu rozwinąć skrzydeł. Zaatakowaliśmy od pierwszych minut. Poszła kontra, a my nie dość, że byliśmy źle ustawieni, to jeszcze jeden środkowy obrońca „obciął się”, a drugi nie nadążył za przeciwnikiem. W pierwszej połowie staraliśmy się uniemożliwiać grę Olimpiakosowi. I całkiem dobrze nam by to wychodziło, gdyby nie kolejny błąd defensywy, po którym goście zdobyli drugą bramkę. Mieliśmy sytuacje podbramkowe, rywale także nam zagrażali – komentuje Mateusz Łyko.

Nie bez wpływu na jakość widowiska pozostawały warunki atmosferyczne. W pierwszej połowie pod wiatr grał Olimpiakos, po zmianie stron wiało jeszcze mocniej, w twarze piłkarzy z Miączyna, a dodatkowo grę utrudniał deszcz. Od 62 minuty goście grali w dziesięciu, gdyż za faul na wychodzącym na „czystą” pozycję Mateuszu Wróblu czerwoną kartką ukarany został były piłkarz Pogoni Leżajsk i Wrzosu Szyszków, środkowy obrońca Dawid Skica. Miejscowi nie dali rady wykorzystać swojej przewagi liczebnej na boisku. W pierwszej połowie stracili bowiem dwóch doświadczonych zawodników. – W 24 minucie boisko opuścił Paweł Kaczoruk. Został odwieziony karetką do „starego” szpitala w Zamościu, gdzie miał nastawiony lewy bark. Przez cztery tygodnie będzie w gipsie. Z kolei Salem Hamidi zszedł z boiska w 36 minucie. Zgłosił uraz pachwiny, który uniemożliwiał mu kontynuacje występu. W drugiej połowie staraliśmy się „gonić” wynik, ale warunki atmosferyczne nie pozwalały nam grać – mówi Mateusz Łyko.

A jak spotkanie w Miączynie ocenia trener Olimpiakosu? – Obawiałem się tego meczu, bo przyszło nam grać po długiej przerwie, spowodowanej pandemią koronawirusa. Sparingi to jedno, a spotkania ligowe – to zupełnie co innego. W dodatku ten pierwszy mecz przyszło nam grać na „ciężkim” terenie. Postawa obu zespołów była wielką niewiadomą. Nie było to wielkie widowisko dla kibiców, ale cieszę się, że piłkarze obu zespołów pałali chęcią walki. Padły ładne gole. Obie drużyny miały sporo sytuacji podbramkowych. Uważam, że odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo – mówi Siergiej Sawczuk.

Olimpia Miączyn – Olimpiakos Tarnogród 1:3 (1:2)

sobota, 1 sierpnia 2020 Miączyn
skład Olimpii Szymon Kołodziejczuk – Mateusz Okoniewski, Paweł Kaczoruk (24 Dawid Muzyczka), Bartłomiej Zieliński, Mateusz Makuch (77 Sebastian Nowak) – Łukasz Markiewicz (53 Sebastian Chodacki), Salem Hamidi (36 Mariusz Karpiuk), Piotr Różniatowski (59 Mateusz Łyko), Łukasz Hrysiak, Łukasz Wiatrzyk – Mateusz Wróbel
trener Mateusz Łyko
skład Olimpiakosu Tomasz Kozak – Łukasz Gancarz, Dawid Skica (62 czerwona kartka), Robert Klecha, Patryk Gałka – Szymon Seroka, Wojciech Gierula (88 Arkadiusz Mazurek), Mateusz Grabowski, Roman Steckiw, Michał Rutyna (82 Kacper Kuczma) – Adrian Dydyński (86 Bartłomiej Kuczma)
trener Siergiej Sawczuk
żółte kartki Salem Hamidi, Bartłomiej Zieliński (Olimpia), Adrian Dydyński, Michał Rutyna (Olimpiakos)
czerwona kartka Dawid Skica 62 (Olimpiakos)
gole 0:1 Adrian Dydyński 10, 0:2 Wojciech Gierula 21, 1:2 Mateusz Wróbel 33, 1:3 Mateusz Grabowski 57
sędziowie Bernard Kostrubiec – główny (Zamość), Jarosław Jasina (Hrubieszów), Barbara Prus (Werbkowice)

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Liga dwóch prędkości

„Najciekawsza liga świata” spolaryzowała się do tego stopnia, że sprawia wrażenie, jakby lepsza połowa Bundesligi konkurowała w jednej klasie rozgrywkowej z gorszą połową Ekstraklasy. „Góra” wygrywa z „dołem” najczęściej dosyć wysoko, a wyniki byłyby wyższe, gdyby nie to, że te lepsze zespoły na ogół są tak samo niedotrenowane, jak te z dołu, ale konsekwentnie punktują, bo mają kogoś, kogo słabeuszom brakuje – najemników, szkolonych od najmłodszych lat w miejskich ośrodkach piłkarskich naszego okręgu.