Uwertura bez zwycięzcy

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA. W meczu inaugurującym sezon 2020/2021 w „najciekawszej lidze świata” Orion Dereźnia i Metalowiec Goraj wywalczyły po jednym punkcie. Jak się można było tego spodziewać, poziom zawodów pozostawiał wiele do życzenia, ale rywalizacja obu zespołów była naprawdę interesująca, zaś gol strzelony przez Mateusza Decyka – „pierwyj sort”.

Sobota, 1 sierpnia 2020 roku przejdzie do historii. Nigdy dotąd zamojska klasa okręgowa nie startowała tak wcześnie. Inauguracja rozgrywek, które na Zamojszczyźnie wzbudzają największe zainteresowanie, miała miejsce na stadionie w Dereźni Solskiej. Sygnał gwizdkiem do rozpoczęcia meczu Oriona Dereźnia z Metalowcem Goraj, jednocześnie inaugurujący sezon 2020/2021 w „najciekawszej lidze świata”, dał sędzia Marek Borowiński z Nielisza. Natomiast jako pierwszy piłkę zagrał napastnik Metalowca Bartosz Sowa.

Pierwsza połowa była dosyć wyrównana i trudno było wskazać faworyta tego spotkania. W 3 minucie goście cieszyli się z prowadzenia. Piłkę w bramce gospodarzy umieścił Marcin Sowa, który powrócił do zespołu z Goraja po sześciu sezonach gry w Victorii Stary Dzików (lubaczowska klasa A). Miejscowi dążyli do wyrównania. Aktywny pod bramką przyjezdnych był zwłaszcza Marcin Hyz. Jego dwa groźne strzały – najpierw z wolnego, tuż zza linii pola karnego, oraz kilka minut później, głową z kilku metrów – przeszły nad poprzeczką. W 37 minucie dopiął swego, pokonując bramkarza Metalowca z rzutu karnego, podyktowanego za to, że Szymon Czajka sfaulował Marcina Kiełbasę.

Po przerwie częściej atakował zespół grającego trenera Marka Papierza, ale to Orion wyszedł na prowadzenie – bramkę zdobył Michał Róg. Groźniej na polu karnym zespołu z Dereźni zrobiło się wtedy, gdy na boisko wszedł Mateusz Decyk. Wychowanek Włókniarza Frampol awizowany był w protokole meczowym, w wyjściowym składzie, jednak z powodów osobistych spóźnił się na mecz. Na boisku pojawił się w 53 minucie. I natychmiast podjął starania o zdobycie bramki. Cel osiągnął w 71 minucie, gdy uderzył z woleja, z rogu „szesnastki” w kierunku dalszego słupka. Gol naprawdę był widowiskowy, z pewnością był ozdobą tego – oględnie mówiąc – niezbyt zachęcającego meczu. W samej końcówce to Orion był bliższy zdobycia zwycięskiej bramki. Dwa razy piłkę nad poprzeczką przeniósł dobrze interweniujący bramkarz Patryk Witko.

Orion Dereźnia – Metalowiec Goraj 2:2 (1:1)

sobota, 1 sierpnia 2020 Dereźnia Solska
skład Oriona Daniel Młynarz – Bartosz Raduj, Marcin Kiełbasa, Piotr Niemiec, Kamil Wojda (80 Robert Bartosiński) – Michał Róg (85 Piotr Borowski), Marcin Blicharz, Artur Czerw (46 Maciej Żybura), Tymon Sadlak (46 Damian Rudy) – Marcin Hyz, Marek Borowski
trener Artur Czerw
skład Metalowca Patryk Witko – Szymon Czajka, Marcin Dzwolak, Artur Wlizło, Rafał Pawelec – Marcin Sowa, Mateusz Dzwolak, Marek Papierz, Damian Wlizło, Jarosław Łazur (79 Jarosław Spólnik) – Bartosz Sowa (53 Mateusz Decyk)
trener Marek Papierz
żółte kartki Marcin Kiełbasa, Maciej Żybura, Bartosz Raduj (Orion), Szymon Czajka (Metalowiec)
gole 0:1 Marcin Sowa 3, 1:1 Marcin Hyz 37 (z karnego), 2:1 Michał Róg 68, 2:2 Mateusz Decyk 71
sędziowie Marek Borowiński – główny (Nielisz), Krzysztof Wróbel (Zwierzyniec), Radomir Winiarski (Zamość)

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Liga dwóch prędkości

„Najciekawsza liga świata” spolaryzowała się do tego stopnia, że sprawia wrażenie, jakby lepsza połowa Bundesligi konkurowała w jednej klasie rozgrywkowej z gorszą połową Ekstraklasy. „Góra” wygrywa z „dołem” najczęściej dosyć wysoko, a wyniki byłyby wyższe, gdyby nie to, że te lepsze zespoły na ogół są tak samo niedotrenowane, jak te z dołu, ale konsekwentnie punktują, bo mają kogoś, kogo słabeuszom brakuje – najemników, szkolonych od najmłodszych lat w miejskich ośrodkach piłkarskich naszego okręgu.