Trzeci raz odmówić nie wypadało

ZAMOJSKA KLASA A Zdegradowany z klasy okręgowej Sokół Zwierzyniec od 9 lipca ma nowego szkoleniowca. Grającym trenerem spadkowicza został 40-letni Krzysztof Pardo, kojarzony przede wszystkim z Orłem Tereszpol, z którym jako zawodnik wywalczył w tym sezonie awans do klasy A. Jakie cele w nowej pracy stawia sobie następca Michała Macka?

Sokół Zwierzyniec zakończył rozgrywki w klasie okręgowej na czternastym miejscu w tabeli, a więc „pod kreską”. W nadchodzącym sezonie będzie zatem występował w klasie A. Z końcem czerwca trener Michał Macek pożegnał się z zespołem, gdyż klub ze Zwierzyńca nie przedłużył z nim umowy, a on sam już wcześniej zapowiedział, że po sezonie odejdzie (został drugim trenerem i szkoleniowcem bramkarzy w trzecioligowej Avii Świdnik). Posadę Michała Macka w Sokole od 9 lipca (wtorek) zajmuje Krzysztof Pardo z Hedwiżyna (gmina Biłgoraj) – długoletni piłkarz i trener Orła Tereszpol. – Podjęcie pracy w Sokole to dla mnie nowe wyzwanie. Spadek tego zespołu do klasy A jest punktem zwrotnym w historii zwierzynieckiej piłki nożnej. Chciałbym przyczynić się do jego odbudowy. Chciałbym w Zwierzyńcu stworzyć nową drużynę, opartą na piłkarzach z tej miejscowości i najbliższej okolicy – mówi 40-letni szkoleniowiec, który przyznaje, że był jeszcze jeden istotny powód przyjęcia propozycji prezesa Tadeusza Dudka. – Sokół po raz trzeci zaproponował mi pracę. Dwa razy odmówiłem, a po raz kolejny – nie wypadało – wyjaśnia Krzysztof Pardo.

Roboty nie wziął „w ciemno”. W ostatnim czasie nierzadko gościł na trybunach zwierzynieckiego stadionu podczas meczów ligowych Sokoła. Większość jego nowych podopiecznych jest mu zatem znana. – W rundzie wiosennej byłem w Zwierzyńcu na meczu cztery albo pięć razy. Dzięki temu poznałem wielu chłopaków, z którymi teraz mogę pracować – mówi Krzysztof Pardo. Środowisko sportowe Zwierzyńca chciałoby zapewne rychłego powrotu Sokoła do „okręgówki”. Nowy trener zwierzynieckiego zespołu nie chce jednak obiecywać, że ten plan uda mu się zrealizować w ciągu najbliższego roku. – To, czy włączymy się do walki o awans, będzie zależało przede wszystkim od liczby zawodników, którymi będę dysponował, i ich umiejętności. Na tę chwilę jestem umiarkowanym optymistą, choć wszystko wskazuje na to, że odbudowa zespołu zmierza w dobrym kierunku. Poprawiła się frekwencja na treningach, a także atmosfera w zespole. Spotkałem się z całym zarządem klubu. Jestem podbudowany tą rozmową. Okazało się, że mamy spójny sposób myślenia. Nie mogę jednak zadeklarować, że w tym sezonie wywalczymy awans. Oczywiście zechcemy wypaść jak najlepiej, ale nie będziemy na siebie wywierali presji awansu. Cieszy mnie to, że wspólnie z zarządem jednomyślnie chcemy zrobić coś dobrego dla Zwierzyńca – tłumaczy Krzysztof Pardo.

W Tereszpolu trener Krzysztof Pardo zawsze stawiał na piłkarzy miejscowych. Nie inaczej ma być w Zwierzyńcu. – Nadrzędnym celem w Sokole jest dla mnie zbudowanie takiego zespołu, w którym będą grali zawodnicy ze Zwierzyńca i najbliższej okolicy. Na początku chciałbym „odkurzyć” tych piłkarzy, którzy z różnych powodów odsunęli się od klubu – mówi Krzysztof Pardo. W ramach przygotowań do nowego sezonu Sokół rozegrał już dwa sparingi. Na stadionie w Zwierzyńcu przegrał 2:3 z zespołem juniorów Tomasovii Tomaszów Lubelski i wygrał 3:1 z Olimpiakosem Tarnogród. – W porównaniu do pierwszego meczu, w sparingu z Olimpiakosem wypadliśmy znacznie lepiej pod względem fizycznym. W spotkaniu z juniorami Tomasovii mieliśmy kondycję tylko na jedną połowę. Warto podkreślić, że w wyjściowej jedenastce na mecz z drużyną z Tarnogrodu obok mnie znalazło się dziesięciu młodzieżowców. Później dałem pograć starszym – na boisko weszli Tomek Duda, Tomek Bielec, Paweł Żołdak, który strzelił bardzo ładnego gola, i do bramki Marcin Strzelczyk. Daliśmy radę, więc z optymizmem możemy patrzeć w przyszłość – zapewnia grający trener Sokoła. Zwierzynieckich piłkarzy czekają jeszcze kolejne sparingi, m.in. z Koroną Łaszczów (w sobotę, 27 lipca o godz. 15.30 na stadionie w Zwierzyńcu). Rozgrywki w zamojskiej klasie A rozpoczną się w sobotę, 17 sierpnia.

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Najciekawsza, chociaż pełna patologii

To już jutro. Piłkarze z Zamojszczyzny rozpoczną rywalizację w kolejnym sezonie „najciekawszej ligi świata”. Najciekawszej, chociaż pełnej patologii. Patologii, z którymi nikt nie ma ochoty walczyć. Bo ten, który podejmie próbę, natychmiast zostanie okrzyknięty wrogiem numer jeden lokalnej piłki nożnej. Widzimy, że z roku na rok jest coraz gorzej, a jednak ciągle kochamy zamojską „okręgówkę” i w ogóle rozgrywki piłkarskie na poziomie podwórkowym. Kochamy miłością nieodwzajemnioną, ślepą, bezwarunkową.