To nie była Wielka Sobota dla piłki nożnej

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA. Zmagający się z wieloma problemami Sokół Zwierzyniec nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki z faworyzowaną Unią Hrubieszów. Zespół trenera Michała Macka przegrał na własnym stadionie z liderem ligowej tabeli 0:5 (0:3). Gospodarze nawet nie zagrozili bramce gości. Gdyby podopieczni trenera Dariusza Herbina zaprezentowali grę, do której nas przyzwyczaili, to ich dorobek strzelecki byłby bardziej okazały.

Prowadząca w tabeli zamojskiej klasy okręgowej Unia Hrubieszów wysoko wygrała w Zwierzyńcu z zagrożonym degradacją do klasy A Sokołem, jednak wynik nie był konsekwencją jakiejś wybornej gry podopiecznych trenera Dariusza Herbina, lecz słabości gospodarzy. Sokół boryka się z wieloma problemami, o których w przededniu Zmartwychwstania Pańskiego nie wypada pisać. Można tylko zwrócić uwagę na liczne trudności kadrowe. Trener Michał Macek, którego dymisji klubowy zarząd nie przyjął, posłał dziś do boju kilku piłkarzy kompletnie niedysponowanych do boiskowej rywalizacji. Dość powiedzieć, że Arkadiusz Kwiaśniuk wyszedł na boisko w masce chroniącej jego twarz po operacji nosa i zagrał na nietypowej dla siebie pozycji środkowego obrońcy. Piłkarskich kamikadze było jednak więcej. Niektórzy znaleźli się pod przymusem na ławce rezerwowych, ale gdy sytuacja ponagliła jeszcze bardziej, to nawet poszli walczyć za Sokoła. Panowie, pełen „szacun”! A Unia? Nie zagrała na poziomie, do którego nas przyzwyczaiła, ale narzekanie na jej postawę nie jest czymś stosownym. Strzeliła pięć goli, nie straciła ani jednego. Doprawdy, nie wypada się do czegokolwiek przyczepić, chociaż wytrawny znawca piłki nożnej – w realnej perspektywie występów piłkarzy z Hrubieszowa w przyszłym sezonie, w IV lidze – miałby parę uwag do powiedzenia.

Mecz w Zwierzyńcu miał jednostronny przebieg. Przez całe spotkanie Unia dyktowała warunki gry, a Sokół nie był w stanie jej zagrozić ani razu. Jedyny strzał na bramkę gości miejscowi oddali dopiero w ostatniej minucie potyczki. Zwycięstwo lidera ligowej tabeli byłoby bardziej okazałe, gdyby nie dobra postawa w bramce gospodarzy Marcina Strzelczyka. Wychowanek Łady Biłgoraj zaliczył sporo udanych interwencji, ale trzeba wziąć pod uwagę to, że nie ustrzegł się błędów – jeden z nich skutkował utratą bramki. Unia już na początku meczu miała kilka wybornych okazji do objęcia prowadzenia, ale po raz pierwszy do bramki Sokoła piłka wpadła dopiero w 20 minucie. Wtedy gola strzelił Mateusz Pańko. Po chwili wynik na korzyść Unii podwyższył Mateusz Oleszczuk. A jeszcze przed przerwą bramkę, strzałem z ostrego kąta po indywidualnej akcji na prawym skrzydle, zdobył Bartłomiej Greniuk. Bohaterem drugiej połowy był Krystian Romanowski. Wszedł do gry na dwadzieścia minut przed zakończeniem zawodów. W tym czasie zaliczył dwa trafienia, a niewiele zabrakło, by mógł cieszyć się z klasycznego hat-tricka – nieznacznie spudłował, strzelając głową z odległości pięciu metrów od bramki.

Sokół Zwierzyniec – Unia Hrubieszów 0:5 (0:3)

sobota, 20 kwietnia 2019 Zwierzyniec
skład Sokoła Marcin Strzelczyk – Dominik Lachowicz (79 Kacper Cielica), Arkadiusz Kwaśniuk, Bartłomiej Kusy, Iwan Maksymczuk – Piotr Jonczak (46 Michał Holko), Tomasz Duda, Michał Kosiński (36 Michał Myszak), Paweł Żołdak, Bartłomiej Adamczuk – Damian Bielec (46 Gabriel Komorowski)
trener Michał Macek
skład Unii Kamil Tomczyszyn (77 Wiktor Kociach) – Filip Pietrusiewicz, Dominik Kazan, Jarosław Alochin, Michał Wiejak (70 Krystian Romanowski) – Bartłomiej Greniuk (76 Piotr Fulara), Jewgienij Gruj (75 Wojciech Baran), Łukasz Kamiński, Mariusz Podgórski (32 Martin Goralski), Mateusz Oleszczuk (70 Michał Blicharz) – Mateusz Pańko (75 Michał Herda)
trener Dariusz Herbin
gole 0:1 Mateusz Pańko 20, 0:2 Mateusz Oleszczuk 21, 0:3 Bartłomiej Greniuk 29, 0:4 Krystian Romanowski 72, 0:5 Krystian Romanowski 84
sędziował Radomir Winiarski (Zamość)
żółte kartki Dominik Lachowicz, Arkadiusz Kwaśniuk (Sokół)

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?