Tęsknota za własnym stadionem

Włókniarz Frampol chciałby w końcu zagrać mecz o punkty w zamojskiej klasie okręgowej na swoim nowym stadionie. Nastąpi to jednak nie wcześniej niż pod koniec kwietnia. Zespół trenera Mirosława Kubiny jeszcze przez pewien czas będzie korzystał z boiska w Zastawiu koło Goraja, na którym rozgrywa spotkania ligowe jako gospodarz od początku poprzedniego sezonu. W obecnych rozgrywkach na obiekcie sportowym A-klasowego Metalowca Goraj piłkarzom z Frampola nie wiedzie się tak dobrze, jak w poprzednich.

Tęsknimy już za swoim stadionem we Frampolu – przyznał trener Mirosław Kubina. Po raz ostatni piłkarze Włókniarza grali na nim w czerwcu 2016 roku. Budowa nowego stadionu trwała półtora roku. – Mamy nowe boisko z drenażem i systemem nawadniającym. Od strony wschodniej wykonana została trybuna. Jest oświetlenie, które co prawda nie spełnia warunków do rozgrywania meczów ligowych, ale dzięki szesnastu zainstalowanym lampom możemy trenować i grać sparingi po zmierzchu. Obiekt jest ogrodzony, ma monitoring i tablicę świetlną. Nowy stadion we Frampolu jest idealny, jak na nasze warunki i oczekiwania. A już niedługo rozpocznie się remont klubowego budynku i budowa chodników na terenie stadionu – poinformował trener Mirosław Kubina. Na ligowy mecz we Frampolu będziemy musieli jednak trochę jeszcze poczekać. – Nie chcemy już na samym początku zniszczyć płyty boiska. Zamierzamy jeszcze przeprowadzić na murawie kilka zabiegów – nawożenie, aerację, czyli napowietrzanie, i wertykulację. Jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, to pierwszy mecz na nowym stadionie zagramy pod koniec kwietnia lub na początku maja – powiedział Mirosław Kubina.

Najbliższe mecze w zamojskiej klasie okręgowej Włókniarz jako gospodarz rozegra na boisku Metalowca Goraj w Zastawiu. W tym sezonie piłkarzom z Frampola nie wiedzie się na tym obiekcie tak dobrze, jak w poprzednim. Wtedy mówiło się o twierdzy Goraj, skąd zespołom trudno było wywieźć komplet punktów. Teraz jest inaczej. W siedmiu meczach w Zastawiu Włókniarz zdobył zaledwie sześć punktów. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zespół z Frampola lepiej punktuje na wyjazdach – jesienią na boiskach przeciwników wywalczył dziewięć punktów. Piętnaście punktów daje podopiecznym trenera Mirosława Kubiny jedenastą pozycję na półmetku rozgrywek. – Niby do Goraja mamy blisko, ale jednak to nie jest nasze boisko, więc gramy cały czas na wyjeździe, już drugi sezon. W rundzie jesiennej wypadliśmy słabiej, ponieważ straciliśmy latem aż pięciu zawodników z podstawowego składu. Ubytki tradycyjnie uzupełniliśmy naszymi młodymi wychowankami. Doszedł jedynie Marek Pyda, który wrócił do naszego klubu z biłgorajskiej Łady. Jeśli weźmiemy pod uwagę straty kadrowe, to trudno było oczekiwać lepszych wyników. Jednak zawsze podchodzimy do naszych występów ambitnie, dlatego odczuwamy niedosyt. Gdyby na naszym koncie znalazło się dwadzieścia punktów, to by było OK. Większość meczów rozgrywaliśmy „na styku” z rywalem. Straciliśmy trochę goli po kontrach i w końcówkach, mimo całkiem niezłej gry – stwierdził Mirosław Kubina.

Wiosną wyniki Włókniarza mają być lepsze. – Musimy się pozbierać, by powalczyć o utrzymanie w klasie okręgowej. W rundzie jesiennej nasza młodzież nabrała doświadczenia. Mam nadzieję, że wiosna będzie dla nas udana – powiedział Mirosław Kubina. Przygotowania do rundy wiosennej Włókniarz rozpoczął pod koniec stycznia. Piłkarze z Frampola trenują na miejscowych obiektach szkolnych – boisku ze sztuczną murawą oraz w hali. Korzystają też ze „sztucznego” boiska pod balonem w Nadrzeczu koło Biłgoraja. Tym razem rewolucji kadrowej nie będzie, bo zmiany są nieliczne. Z Olendra Sól wrócił Artur Łukasik, a treningi po wyleczeniu kontuzji wznowił Rafał Omiotek. Do grającego w klasie A Tura Turobin, do końca czerwca wypożyczony został Łukasz Majkut. – To utalentowany zawodnik, ale jest po kontuzji. Doszliśmy z nim do wspólnego wniosku, że w Turze będzie miał większe możliwości, by stale występować na boisku, niż u nas. To wypożyczenie wyjdzie mu z pewnością na plus. Latem do nas wróci, mamy nadzieję – w dobrej formie – powiedział Mirosław Kubina. Szkoleniowiec Włókniarza stwierdził, że jest zadowolony z tego, co jego drużynie udało się wykonać w ramach przygotować do rundy wiosennej. – Frekwencja na zajęciach nie zawsze była stuprocentowa, ale wyglądała dobrze. Widać, że chłopcy chcą powalczyć o pozostanie w lidze. Żaden z nich nie narzeka, żaden nie marudzi. Na pewno wiosną będą ambitnie walczyć, by na nowym stadionie mogli grać w „okręgówce”, a nie klasie A – zapewnił trener Mirosław Kubina.

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?