Ślubowali służyć ojczyźnie i jej bronić

Żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej złożyli uroczystą przysięgę w 2 Lubelskiej Brygadzie Obrony Terytorialnej im. majora Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora”. Ślubowali w niedzielę, 22 kwietnia na Placu Wolności, przed Urzędem Miasta w Biłgoraju.

W niedzielę, 22 kwietnia 54 ochotników Wojsk Obrony Terytorialnej złożyło uroczystą przysięgę. Była to ósma taka uroczystość w 2 Lubelskiej Brygadzie Obrony Terytorialnej im. majora Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora”, ale pierwsza w Biłgoraju. Przysięgę poprzedziła msza święta w kościele biłgorajskiej parafii rzymskokatolickiej pod wezwaniem Trójcy Świętej i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

W uroczystości, która odbyła się na Placu Wolności, przed Urzędem Miasta w Biłgoraju, uczestniczył podsekretarz stanu Ministerstwa Obrony Narodowej Marek Łapiński. Pochodzący z Zamościa wicemister i generał brygady Straży Granicznej odczytał list szefa MON, ministra Mariusza Błaszczaka, adresowany do żołnierzy i ich rodzin. – Od dziś będziecie bronić waszej małej ojczyzny przed zagrożeniami militarnymi, ale – co równie ważne – waszym obowiązkiem będzie skuteczne i szybkie wpieranie oraz chronienie lokalnej społeczności w sytuacjach kryzowych i w przypadku pojawienia się klęsk żywiołowych. Dzięki waszej służbie wasz region będzie bezpieczniejszy i bardziej odporny na zagrożenia – napisał minister Mariusz Błaszczak, a jego słowa zacytował wiceminister Marek Łapiński.

MaSzt
fot. Łukasz Ćwik



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?