Sensacja w Lubyczy Królewskiej

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA. Uchodząca za faworyta Tanew Majdan Stary wyjechała z Lubyczy Królewskiej bez punktów. Bohaterami miejscowej Granicy byli doświadczony środkowy obrońca, wychowanek Tomasovii Tomaszów Lubelski Mateusz Bojarczuk i 17-letni bramkarz Łukasz Skiba, ale trener Zbigniew Ulanowski podkreśla ogromny wysiłek wszystkich jego podopiecznych.

Faworyzowana Tanew Majdan Stary przyjechała do Lubyczy Królewskiej po pewne trzy punkty, a musiała obejść się smakiem, bo pełny łup zdobyła miejscowa Granica. – Nie ulega wątpliwości, że Tanew była od nas zdecydowanie lepsza. Graliśmy przecież z zespołem, który będzie w tym sezonie walczył o jedną z czołowych lokat. Nie liczyłem na zwycięstwo. Z remisu byłbym zadowolony. Udało nam się szczęśliwie wygrać – mówi Zbigniew Ulanowski, szkoleniowiec Granicy.

Gospodarze doświadczeniu i umiejętnościom gości przeciwstawili ogromną determinację i wolę walki. – Kluczem do sukcesu była świetna postawa w defensywie. Wszyscy nasi piłkarze włożyli w ten mecz ogromny wysiłek, jednak nie wygralibyśmy, a nawet nie zdobylibyśmy punktu, gdyby nie Mateusz Bojarczuk. Przerastał wszystkich uczestników tego meczu. Eliminował wszelkie zagrożenie pod naszą bramką. Przecinał wszystkie podania, które mogłyby otworzyć rywalom drogę do bramki – twierdzi Zbigniew Ulanowski.

Warto przypomnieć, że 32-letni Mateusz Bojarczuk jest wychowankiem Tomasovii Tomaszów Lubelski, piłkarskie doświadczenie zdobył także w Orlętach Radzyń Podlaski i Podlasiu Biała Podlaska, a ostatnio występował w Huczwie Tyszowce. W Granicy zadebiutowało także czterech młodych piłkarzy z Chełmianki: Kacper Głębocki, Borys Guz, Krzysztof Haponiuk i Jakub Zalewski. – Ci młodzi piłkarze nigdy wcześniej nie grali w zespole seniorów – podkreśla szkoleniowiec Granicy.

Z kolei w Tanwi zadebiutował Dawid Konopka, wychowanek OSiR Biłgoraj, grający także w Olimpiakosie Tarnogród i Ładzie 1945 Biłgoraj. Z powodu kontuzji nie zagrał natomiast Daniel Luchowski, który powrócił z Błękitnych Obsza. – Przegraliśmy w Lubyczy Królewskiej dlatego, że bramkarz Granicy miał świetny dzień. Obronił wiele strzałów, także z rzutów wolnych. My byliśmy nieskuteczni i zmarnowaliśmy mnóstwo dogodnych sytuacji podbramkowych. Ponadto bardzo źle radziliśmy sobie z rozgrywaniem akcji na boisku ze sztuczna nawierzchnią. Piłka odbijała się inaczej niż od naturalnej murawy. Trudno nam było nad nią niekiedy zapanować, chociaż kilka ładnych akcji udało nam się rozegrać. Na takiej nawierzchni łatwiej było się bronić niż atakować – komentuje Krzysztof Surma, który zadebiutował w roli trenera Tanwi w meczu o ligowe punkty.

Kontrowersje wzbudził gol, który zadecydował o zwycięstwie Granicy. Trener Krzysztof Surma twierdzi, że obrońca Tanwi Adrian Dziura wybił piłkę sprzed linii bramkowej, ale przedstawiciele Granicy i – co jest najistotniejsze – sędziowie, że było inaczej. Działo się to po strzale głową Jakuba Zalewskiego. Piłka skozłowała jeszcze przed obrońcą z Majdanu Starego. – Nie ulega żadnej wątpliwości, że zawodnik Tanwi cofnął się za linię bramkową, by wybić piłkę – twierdzi Zbigniew Ulanowski.

Granica Lubycza Królewska – Tanew Majdan Stary 2:1 (2:1)

sobota, 1 sierpnia 2020 Lubycza Królewska
skład Granicy Łukasz Skiba – Krzysztof Haponiuk (71 Jakub Nazarowicz), Bartłomiej Kulpa, Mateusz Bojarczuk, Borys Guz – Jacek Kulpa, Maciej Kamiński, Jakub Zalewski (59 Mateusz Watrak), Kacper Głębocki (59 Jarosław Adamaszek), Kamil Szuper – Adrian Czapla
trener Zbigniew Ulanowski
skład Tanwi Arkadiusz Kniaź – Paweł Papierz, Marcin Margol, Jakub Siembida, Adrian Dziura (77 Tomasz Micyk) – Marcin Rymarz (80 Konrad Blicharz), Dawid Konopka, Bartłomiej Gontarz (71 Jakub Smoła), Tomasz Blicharz, Arkadiusz Kusiak – Michał Skubis
trener Krzysztof Surma
gole 1:0 Kamil Szuper 10, 1:1 Michał Skubis 34, 2:1 Jakub Zalewski 42
sędziowie Wojciech Szewczuk – główny (Hrubieszów), Kamil Malec (Jarczów), Łukasz Chabros (Hrubieszów)

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Liga dwóch prędkości

„Najciekawsza liga świata” spolaryzowała się do tego stopnia, że sprawia wrażenie, jakby lepsza połowa Bundesligi konkurowała w jednej klasie rozgrywkowej z gorszą połową Ekstraklasy. „Góra” wygrywa z „dołem” najczęściej dosyć wysoko, a wyniki byłyby wyższe, gdyby nie to, że te lepsze zespoły na ogół są tak samo niedotrenowane, jak te z dołu, ale konsekwentnie punktują, bo mają kogoś, kogo słabeuszom brakuje – najemników, szkolonych od najmłodszych lat w miejskich ośrodkach piłkarskich naszego okręgu.