Rondo Rzeczyce – chluba gminy Frampol

Rondo Rzeczyce nie zdołało powtórzyć sukcesu sprzed dwóch lat, gdy zostało mistrzem biłgorajskiej ligi piłki siatkowej. W tym roku siatkarze z gminy Frampol przegrali w finale rozgrywek z UKS Leśnik Biłgoraj. Drugie miejsce to jednak też niezły wyczyn, zwłaszcza że niżej sklasyfikowanych zostało kilka mocnych zespołów, m.in. Axstone Zamość z trzecioligowcami w składzie. A biłgorajskie rozgrywki ligowe stoją na naprawdę wysokim poziomie, jak na ligę amatorską.

W finale zakończonych niedawno rozgrywek biłgorajskiej ligi piłki siatkowej Rondo Rzeczyce przegrało z UKS Leśnik Biłgoraj 0:3 (22:25, 17:25, 21:25). Zapewne mecz byłby bardziej wyrównany, a kto wie, czy nie zakończyłby się zwycięstwem siatkarzy z gminy Frampol, gdyby w ich szeregach wystąpił najlepszy w zespole Dawid Sobaszek. Nie mógł jednak przyjechać na finał rozgrywek, gdyż pracuje we Włodawie. – Gdyby Rondo zagrało w finale, w pełnym składzie, to Leśnik nie wygrałby tak łatwo – przyznaje Mieczysław Jamroz, koordynujący od lat biłgorajskie rozgrywki ligowe w siatkówce. Drugie miejsce, to jednak też powód do dumy. – Jeśli weźmiemy pod uwagę to, jakie zespoły i jacy zawodnicy grają w lidze, to awans do finału należy uznać za spory sukces. Rondo to solidna drużyna, która wypadła lepiej niż kilka bardziej utytułowanych. Ma już na koncie mistrzostwo. Kolejny raz zakwalifikowała się do grona czterech najlepszych zespołów. Prezentuje siatkówkę na wysokim poziomie. Mogę jej tylko przyklasnąć – mówi Mieczysław Jamroz.

W Rondzie grają zawodnicy z gminy Frampol. Wielu z nich, to absolwenci Zespołu Szkół Leśnych w Biłgoraju, mającego długoletnie siatkarskie tradycje i mnóstwo sukcesów. – Wcześniej z powodzeniem reprezentowali Leśnika w naszych rozgrywkach ligowych. Dzięki nauce w Leśniku, mieli kontakt z siatkówką na dobrym poziomie. Mogli się tam odpowiednio wyszkolić – podkreśla Mieczysław Jamroz. Teraz jednak z treningami bywa różnie. – Trenujemy w hali sportowej Samorządowego Zespołu Szkolnego we Frampolu dwa razy w tygodniu. Sami sobie organizujemy zajęcia, bo nie mamy wykwalifikowanego trenera. Niestety, nie wszyscy mogą regularnie trenować. Kilku z nas mieszka i pracuje daleko od Frampola – w Lublinie, czy Włodawie. W pełnym składzie spotykamy się tylko na meczach ligowych. Gdybyśmy mieli szkoleniowca i przynajmniej raz w tygodniu trenowali w komplecie, to z pewnością gralibyśmy lepiej – twierdzi Konrad Łoziński, kapitan i opiekun zespołu, od lat stały uczestnik wszelkiego rodzaju rozgrywek siatkarskich w regionie.

W lidze biłgorajskiej siatkarze z gminy Frampol grają od sezonu 2011/2012. Zadebiutowali jako reprezentacja gminy Frampol, potem występowali pod szyldem Meczbola Frampol, a trzy lata temu przyjęli nazwę Rondo. W pierwszym sezonie Rondo wywalczyło mistrzostwo ligi. – Wtedy większość zawodników z naszego zespołu wywodziła się z Rzeczyc. Zmieniliśmy nazwę, bo chcieliśmy mieć coś „swojego”, nawiązującego do naszej miejscowości. Z czasem skład wymieszał się z zawodnikami z Frampola i innych miejscowości z tej gminy – wyjaśnia Konrad Łoziński. A jaka jest geneza nazwy Rondo? – Nazwa nie ma nic wspólnego z Rzeczycami. Kolega ją wymyślił podczas jakiejś wspólnej imprezy. Nazwa się spodobała i przyjęła – odpowiada Konrad Łoziński.

W sezonie 2017/2018 kadrę Ronda tworzyli: Piotr Bielecki, Krzysztof Błaszczak, Arkadiusz Budzyński, Michał Buryta, Piotr Laskowski, Konrad Łoziński, Jakub Osiński, Rafał Polski, Krzysztof Serocki, Dawid Sirko, Rafał Skiba, Dawid Sobaszek i Łukasz Wituch. – Najmocniejszym punktem naszego zespołu w ataku jest Rafał Polski. Ale najlepszy i najwszechstronniejszy jest Dawid Sobaszek, uczestnik mistrzostw nadleśnictw. Razem ze mną gra w siatkarskiej lidze w Lublinie. Szkoda, że go zabrakło w finale, w meczu z Leśnikiem. Rywale byli lepsi, tworzą bardzo dobry zespół, ale gdybyśmy mieli pełny skład, to przy odrobinie szczęścia bylibyśmy w stanie wygrać. Ten sezon uważam jednak za udany. Wypadliśmy lepiej niż w poprzednim. Przytrafiły nam się dwa, trzy mecze słabsze. W pozostałych wypadliśmy pozytywnie. Do zwycięstwa w lidze zabrakło nam dobrych treningów w pełnym składzie, pod nadzorem profesjonalnego trenera – mówi Konrad Łoziński. Warto dodać, że większość zawodników Ronda, na czele z libero Krzysztofem Błaszczakiem, uczestniczy w rozgrywkach ligowych we Frampolu. Występują tam jako Meczbol Sokołówka. W sobotę, 24 marca o godz. 16 zmierzą się z Sokołem Zwierzyniec, a stawką będzie trzecie miejsce w lidze. – Jesteśmy bojowo nastawieni. Kilka razy w tym sezonie wygraliśmy z Sokołem, więc teraz też powinniśmy sobie dać radę – mówi Konrad Łoziński.

 

SIATKARZE Z GMINY FRAMPOL W ROZGRYWKACH BIŁGORAJSKIEJ LIGI PIŁKI SIATKOWEJ

W sezonie 2011/2012 w rozgrywkach biłgorajskiej ligi piłki siatkowej grała reprezentacja gminy Frampol, a w trzech kolejnych edycjach rozgrywek – Meczbol Frampol. Od sezonu 2015/2016 siatkarze z Frampola i okolicznych miejscowości z terenu tej gminy występują jako Rondo Rzeczyce. Przedstawiamy ich osiągnięcia w lidze oraz zawodników wyróżnionych i nagrodzonych przez organizatorów, czyli Ośrodek Sportu i Rekreacji w Biłgoraju.

2011/2012 – piętnaste miejsce (siódme w II lidze), Konrad Łoziński (najlepszy w zespole)
2012/2013 – dziewiąte miejsce, Krzysztof Serocki (najlepszy w zespole)
2013/2014 – trzecie miejsce, Mateusz Kawęcki (najlepszy w lidze broniący), Leszek Odrzywolski (najlepszy w zespole)
2014/2015 – piąte miejsce, Konrad Łoziński (najlepszy w zespole)
2015/2016 – MISTRZOSTWO LIGI, Konrad Łoziński (najlepszy w lidze rozgrywający), Dawid Sirko (najlepszy w lidze przyjmujący), Rafał Polski (najlepszy w zespole)
2016/2017 – piąte miejsce, Michał Buryta (najlepszy w zespole)
2017/2018 – wicemistrzostwo, Rafał Polski (najlepszy w lidze atakujący), Krzysztof Błaszczak (najlepszy w zespole)

MaSzt
fot. Mieczysław Jamroz



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?