Paweł Babiarz jest już po słowie z zarządem Tomasovii

LUBELSKA IV LIGA. Paweł Babiarz będzie w nowym sezonie trenerem Tomasovii Tomaszów Lubelski. Prezes tego klubu Dionizy Hałasa informuje, że wprawdzie umowa z 28-letnim szkoleniowcem nie została jeszcze podpisana, ale obie strony są już dogadane w kwestii przejęcia z początkiem lipca schedy po trenerze Marku Sadowskim. Szef Tomasovii podkreśla, że do nowej roli Paweł Babiarz przygotowywał się od początku współpracy z Markiem Sadowskim.

Wczoraj informowaliśmy, że trener Marek Sadowski nie przedłuży wygasającej z końcem czerwca umowy z Tomasovią Tomaszów Lubelski. Dziś możemy potwierdzić, że w następnym sezonie posadę zajmie Paweł Babiarz, który aktualnie jest asystentem Marka Sadowskiego i szkoleniowcem zespołu juniorów, broniącego tytułu mistrza województwa lubelskiego. – Wiadomo, że trenerem nie będzie Marek Sadowski. Według wstępnych ustaleń mam go zastąpić, klub jeszcze nie wydał oficjalnego komunikatu w tej sprawie, a umowa między nami nie została jeszcze podpisana. Szczerze mówiąc zawodnicy jeszcze nie wiedzą, kto będzie ich trenerem w następnym sezonie. Ten temat nie jest poruszany w naszej szatni. Panuje cisza i spokój, każdy robi swoje – mówi trener Paweł Babiarz. Prezes Tomasovii Dionizy Hałasa zapewnia nas, że klub nie szuka innego szkoleniowca, a Paweł Babiarz do przejęcia pierwszego zespołu przygotowywał się pod okiem Marka Sadowskiego od samego początku pracy tego trenera w Tomaszowie Lubelskim. – Wiadomo, że ktoś musi być szefem sztabu szkoleniowego. Ktoś, kto odpowiada za wszystkie działania szkoleniowe i wyniki. U nas do końca sezonu będzie nim trener Marek Sadowski. Ja mam przyjemność prowadzić niektóre treningi. Trener liczy się także z moim zdaniem, dlatego mam wpływ na różne jego decyzje. W ten sposób mogę się przygotować do samodzielnej pracy z zespołem – mówi Paweł Babiarz. – Wszystkie decyzje od pewnego czasu podejmujemy wspólnie – przyznaje Marek Sadowski.

Paweł Babiarz w kwietniu skończył 28 lat. Jest wychowankiem Pogoni 96 Łaszczówka, występował także w zespołach młodzieżowych Tomasovii, w trzecioligowym Spartakusie Szarowola i Huczwie Tyszowce. Jako grający trener poprowadził piłkarzy z Łaszczówki do historycznego awansu do klasy okręgowej. Sukcesy odnosi także w szkoleniu młodzieży. Z zespołem juniorów Tomasovii wywalczył w ubiegłym roku mistrzostwo województwa lubelskiego i rywalizował z Wisłą Płock o awans do centralnej ligi juniorów (oba mecze zakończyły się remisem, w Płocku było 0:0, a w Tomaszowie Lubelskim – 2:2, po dwóch golach samobójczych, pechowo strzelonych przez tomaszowskich piłkarzy w samej końcówce spotkania). Obecnie na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek juniorzy Tomasovii plasują się w tabeli ligi wojewódzkiej na pierwszym miejscu i mają szansę na powtórzenie sukcesu sprzed roku. – Sprawa zatrudnienia Pawła Babiarza na posadzie trenera pierwszego zespołu Tomasovii jest już przesądzona. Paweł był asystentem Marka Sadowskiego od początku jego pracy w Tomaszowie Lubelskim. W tym czasie zbierał doświadczenie trenerskie i osiągał dobre wyniki z naszymi juniorami. Kilku jego podopiecznych już gra w naszym czwartoligowym zespole, a po zakończeniu obecnego sezonu do kadry seniorów zostaną włączeni kolejni nasi utalentowani wychowankowie. Paweł pomału przygotowuje sobie plan prowadzenia i budowania pierwszego zespołu. Jak tylko podpiszemy z nim umowę, to natychmiast usiądziemy, by porozmawiać o celach, jakie zechcemy przed zespołem postawić. Wiadomo, że kilku starszych piłkarzy odejdzie. Nie będą już grali Piotr Karwan i Łukasz Mruk, którzy mają jakieś plany zawodowe i rodzinne, uniemożliwiające im dalsze występy. Paweł Staszczak wróci do Wisły Puławy, bo kończy mu się okres wypożyczenia, a zapewne będzie potrzebny tej drużynie po spadku do III ligi. Musimy na spokojnie, bez pośpiechu skonsolidować nowy zespół, by jeśli nie za rok, to za dwa lata wrócić do III ligi – mówi prezes Dionizy Hałasa.

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?