Olimpiakos Tarnogród – Sokół Zwierzyniec 2:3 (1:1). Koniec złej passy Sokoła

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA. Sokół Zwierzyniec zakończył złą passę na dziesięciu meczach bez zwycięstwa. Na stadionie w Tarnogrodzie wygrał z tamtejszym Olimpiakosem 3:2 (1:1). Dzięki temu zespół ze Zwierzyńca zapewnił sobie miejsce w „okręgówce” na przyszły sezon. Spadek zwierzynieckim piłkarzom nie grozi już nawet teoretycznie.

Sokół Zwierzyniec odetchnął. Dzięki wyjazdowemu zwycięstwu nad Olimpiakosem Tarnogród 3:2 (1:1) może już myśleć o budowie zespołu na przyszły sezon, który spędzi w klasie okręgowej, bo spadek nie grozi mu już nawet w teorii. Na stadionie w Tarnogrodzie zespół ze Zwierzyńca wykorzystał braki kadrowe Olimpiakosu. W składzie gospodarzy kibice nie zobaczyli kilku doświadczonych zawodników, m.in. bramkarza Marcina Strzelczyka, Krzysztofa Tarnowskiego, Sebastiana Skrzypka i Dawida Konopki. Jednakże goście też nie zagrali w optymalnym zestawieniu – nieobecni w składzie byli m.in. Marcin Krzepiłko i Dmytro Rudakow. Z przebiegu gry najsprawiedliwszym wynikiem byłby chyba remis, ale jednak Sokół wykazał się lepszą skutecznością. Niewykorzystanych okazji strzeleckich może żałować zwłaszcza Adrian Dydyński. Niespełna 19-letni napastnik Olimpiakosu zagrał w ostatnich dwudziestu minutach, ale tyle czasu mu wystarczyło, by aż czterokrotnie sprawdzić formę Grzegorza Paczosa. Dwa razy przegrał z bramkarzem Sokoła w sytuacji „jeden na jednego”, a ponadto oddał dwa ładne, mocne strzały, po których zwierzyniecki golkiper musiał się wspiąć na wyżyny swoich umiejętności.

Sokół lepiej sobie radził w strugach deszczu. W początkowych dwudziestu minutach meczu lało niemiłosiernie i w tym czasie gra toczyła się niemal cały czas na połowie boiska, którą zajmował Olimpiakos. Goście atakowali, ale tak naprawdę niewiele z tego wynikało. Wyborną okazję do zdobycia bramki zaprzepaścił Mark Charmuszka, który starał się wykończyć ładną akcję swojego zespołu. Znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Mateuszem Hubką, jednak nie zdołał go pokonać. Szansę na zdobycie bramki miał też Dominik Lachowicz – strzelał „po długim”, ale piłka przeleciała tuż obok słupka. Gdy ulewa ustąpiła, do głosu doszli miejscowi. Strzał głową Patryka Gałki przeszedł tuż nad poprzeczką. Po chwili gospodarze przeprowadzili akcję, która mogła się podobać, jednak nie zakończyła się trafieniem – strzał Łukasza Gancarza obronił prezentujący niezłą formę Grzegorz Paczos. W 27 minucie Patryk Gałka uderzył zza pola karnego i wycelował piłką w spojenie słupka z poprzeczką. Gdy wydawało się, że Olimpiakos złapał już właściwy rytm gry, Mark Charmuszka oddał skuteczny strzał zza pola karnego i Sokół cieszył się z prowadzenia. Działo się to w 34 minucie. W odpowiedzi groźnie z dystansu strzelał Roman Steckiw, ale ponownie świetną interwencją popisał się Grzegorz Paczos. Zwierzyniecki bramkarz nie zdołał jednak powstrzymać Łukasza Karpika (na zdjęciu), gdy ten znalazł się z nim w sytuacji sam na sam, w 40 minucie spotkania. Strzelec wyrównującego gola dla gospodarzy przed przerwą miał jeszcze jedną okazję do zmiany wyniku. Jego strzał zablokował grający trener Sokoła Marcin Sirko.

W drugiej połowie padało, ale już nie tak mocno. Pierwszy bliski strzelenia gola był Sokół. Naciskany przez trzech rywali Patryk Cieplechowicz zdołał oddać płaski strzał, po którym piłka o centymetry minęła bramkę Mateusza Hubki. W większych opałach był chwilę później Grzegorz Paczos. Marcin Sirko stracił piłkę na rzecz Łukasza Karpika. Napastnik Olimpiakosu zagrał sprzed linii końcowej na osiemnasty metr, a z tego miejsca ładny strzał oddał kapitan zespołu z Tarnogrodu Tomasz Mazurek – zwierzyniecki bramkarz zaliczył kolejną udaną obronę. W 64 minucie tuż przed linią pola karnego sfaulowany został Michał Przybylak. Z wolnego piłkę do siatki po murawie posłał Michał Kosiński. Nie bez winy w tej sytuacji był bramkarz Olimpiakosu – ustawił mur tak, by zabezpieczyć bliższy słupek, a sam nie asekurował dalszego, w kierunku którego strzelił pomocnik Sokoła. Potem kibice emocjonowali się wspomnianymi wcześniej potyczkami Adriana Dydyńskiego z Grzegorzem Paczosem. W 83 minucie z rożnego dośrodkował Dominik Lachowicz, przed linią bramkową Olimpiakosu powstało zamieszanie. Najprzytomniej w tej sytuacji zachował się Mark Charmuszka, który z bliskiej odległości wepchnął piłkę do siatki. Sześć minut później Łukasz Karpik po raz drugi pokonał Grzegorza Paczosa w sytuacji „sam na sam”. Wynik spotkania mógł jeszcze zmienić Mark Charmuszka. Główkował jednak niecelnie, po dośrodkowaniu Dominika Lachowicza.

Olimpiakos Tarnogród – Sokół Zwierzyniec 2:3 (1:1)

sobota, 2 czerwca 2018 Tarnogród

skład Olimpiakosu Mateusz Hubka – Maciej Małek, Siergiej Sawczuk, Paweł Obszański, Szymon Tatara – Łukasz Gancarz (60 Mateusz Gancarz), Tomasz Mazurek (70 Adrian Dydyński), Roman Steckiw, Wojciech Gierula, Patryk Gałka – Łukasz Karpik
trener Siergiej Sawczuk

skład Sokoła Grzegorz Paczos – Piotr Jonczak, Michał Myszak, Marcin Sirko, Bartłomiej Kusy – Dominik Lachowicz, Michał Kosiński, Przemysław Rudy, Mark Charmuszka, Patryk Cieplechowicz (60 Piotr Kapłon) – Michał Przybylak
trener Marcin Sirko

gole 0:1 Mark Charmuszka 34, 1:1 Łukasz Karpik 40, 1:2 Michał Kosiński 64, 1:3 Mark Charmuszka 83, 2:3 Łukasz Karpik 89
żółte kartki Wojciech Gierula, Patryk Gałka (Olimpiakos), Mark Charmuszka (Sokół)
sędziował Mariusz Szczurek (Zamość)

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?