Największy puchar dla uczniów biłgorajskiego „Leśnika”

UKS Leśnik Biłgoraj został mistrzem biłgorajskiej ligi piłki siatkowej. W finale podopieczni trenera Jacka Grabiasa pokonali Rondo Rzeczyce (gmina Frampol) 3:0. Trzecie miejsce zajął TOP 300 Biłgoraj po zwycięstwie 3:2 nad Junior Max Biłgoraj. Z kolei najlepszym zespołem II ligi okazał się Sokół Zwierzyniec, który w decydującym meczu ograł 3:1 Jedynkę Team Biłgoraj.

Rozkręcali się z meczu na mecz. Do fazy play-off zakwalifikowali się z czwartego miejsca w I lidze, więc aby awansować do finału, musieli aż dwa razy ograć w półfinale pierwszą w tabeli drużynę. Optymalną formę zaprezentowali w decydującym, ostatnim w rozgrywkach meczu. Siatkarze UKS Leśnik Biłgoraj w pełni zasłużenie zostali mistrzami biłgorajskiej ligi piłki siatkowej w sezonie 2017/2018. W rozegranym w niedzielę, 18 marca, w hali OSiR w Biłgoraju finale ligi podopieczni trenera Jacka Grabiasa pokonali 3:0 (25:22, 25:17, 25:21) Rondo Rzeczyce (gmina Frampol). – Końcówka rozgrywek była bardzo ciekawa. Aż sześć zespołów I ligi liczyło się w walce o awans do fazy play-off. O wysokim poziomie i zaciętości rywalizacji świadczy między innymi to, że ubiegłoroczny triumfator rozgrywek, czyli Axstone Zamość, nie zdołał zakwalifikować się do grona czterech najlepszych zespołów. Leśnik został mistrzem ligi jak najbardziej zasłużenie. Ta drużyna rozkręcała się z meczu na mecz, prezentując fajną siatkówkę. Zespół tworzą młodzi, wysocy chłopcy z Zespołu Szkół Leśnych w Biłgoraju. Systematycznie uczestniczą w różnego rodzaju rozgrywkach szkolnych, więc są ograni. W lidze pokonali kilka naprawdę silnych drużyn. W finale zaprezentowali niezły poziom. Szybko rozstrzygnęli ten mecz na swoją korzyść – mówi Mieczysław Jamroz, który tradycyjnie nadzorował rozgrywki z ramienia biłgorajskiego OSiR.

Rozgrywki biłgorajskiej ligi piłki siatkowej w sezonie 2017/2018 rozpoczęły się 5 grudnia. Wystartowało piętnaście zespołów. W pierwszej fazie siedem drużyn rywalizowało we wtorki w grupie I, a osiem pozostałych – w piątki, w grupie II. Po cztery czołowe zespoły z obu grup awansowały do I ligi, a pozostałe rywalizowały w II lidze. Jeśli zespoły z I i II ligi grały ze sobą w fazie grupowej, to te wyniki zostały zaliczone do drugiego etapu rywalizacji. Pod koniec rywalizacji w II lidze z rozgrywek, z powodu kłopotów kadrowych wycofał się Fire Team Tereszpol. – Wyniki meczów z udziałem tej drużyny zostały anulowane – informuje Mieczysław Jamroz. Do fazy play off o mistrzostwo BLPS zakwalifikowały się cztery najlepsze zespoły pierwszoligowe. W półfinale pierwsza grała z czwartą, a druga z trzecią, ale żeby awansować, wyżej notowana drużyna potrzebowała jednego zwycięstwa, a niżej sklasyfikowana – aż dwóch. – Czwarty w tabeli Leśnik awansował do finału po dwóch zwycięstwach nad najlepszym w I lidze zespołem Junior Max. Rondo Rzeczyce zapewniło sobie awans już po pierwszym meczu z TOP 300 – mówi Mieczysław Jamroz.

W niedzielę, 18 marca rozegrany został nie tylko finał. Decydujące o mistrzostwie BLPS spotkanie poprzedził mecz o trzecie miejsce, w którym TOP 300 Biłgoraj wygrał z zespołem Junior Max Biłgoraj 3:2 (25:18, 25:13, 13:25, 22:25, 15:12). Równolegle na drugim boisku odbyło się spotkanie finałowe II ligi. Sokół Zwierzyniec pokonał Jedynkę Team Biłgoraj 3:1 (22:25, 25:19, 25:17, 25:22). UKS Leśnik wywalczył mistrzostwo ligi, grając w składzie: Marcin Bryła, Szymon Bucior, Michał Granisz, Paweł Hurbańczuk, Hubert Kiszka, Norbert Kubrak, Karol Mokrzecki, Sebastian Nizio, Grzegorz Pętek, Piotr Pętek, Piotr Przytuła, Jakub Sakowicz, Mateusz Sakowicz, Mateusz Samuła, Jakub Smyk i Jacek Wnuk. Po meczu finałowym przeprowadzona została uroczystość nagrodzenia najlepszych zespołów i wyróżniających się zawodników. Na zdjęciu mistrzowie ligi, czyli UKS Leśnik.

MaSzt
fot. Mieczysław Jamroz



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?