Można już wstępnie planować przygotowania do rundy jesiennej

Wydział Gier Zamojskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Zamościu podał propozycje terminów rozegrania meczów o Puchar Starosty oraz rundy jesiennej w klasie okręgowej i klasie A. Ramowy projekt terminarza czeka jeszcze na „przyklepanie” przez zarząd związku, ale będzie to tylko formalność, jeśli zainteresowane kluby nie wniosą w najbliższym czasie żadnych uwag.

Według propozycji Wydziału Gier ZOZPN sezon 2018/2019 rozpocznie się w sobotę i niedzielę, 7 i 8 lipca. Na ten weekend związek planuje bowiem pierwszą rundę rozgrywek o Puchar Starosty, które są powiatowymi eliminacjami Pucharu Polski na szczeblu okręgu. Związkowy Wydział Gier proponuje, by w trzy kolejne lipcowe weekendy rozegrać pozostałe rundy powiatowej rywalizacji pucharowej. Według ramowego terminarza, rozgrywki zamojskiej klasy okręgowej rozpoczną się 11, 12 sierpnia, a zakończą 10, 11 listopada. W rundzie jesiennej na środę została zaplanowana tylko jedna kolejka – zespoły z „okręgówki” zagrają 15 sierpnia, ale to dzień wolny od pracy ze względu na święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Klasa A, która w następnym sezonie składać się będzie z jednej grupy, liczącej czternaście zespołów, rozpocznie jesienne zmagania 18, 19 sierpnia, a zakończy – 10, 11 listopada. Mecze rozgrywane będą tylko w soboty i niedziele. Ramowy projekt terminarza czeka jeszcze na „przyklepanie” przez zarząd związku, ale będzie to tylko formalność, jeżeli zainteresowane kluby nie wniosą w najbliższym czasie żadnych uwag. Jeśli chodzi o klasę B, to w nadchodzącym sezonie prowadzona będzie w dwóch grupach, a terminarz rozgrywek uzależniony jest od liczby zgłoszonych zespołów. Na zdjęciu bramkarz Sokoła Zwierzyniec Kacper Komorowski.

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?