Która partia wygrałaby wybory, gdyby decydowali o tym kibice?

Zespół ekspertów z zakresu analityki oraz marketingu sportowego grupy biznesowej „Sport Analytics” przeprowadził sondaż preferencji politycznych wśród kibiców sportowych. Gdyby to oni decydowali o tym, które partie polityczne znalazłyby się w polskim parlamencie, to układ sił byłbym w nim zupełnie inny niż obecnie.

Gdyby o wynikach wyborów parlamentarnych w Polsce decydowali kibice, to największą siłą polityczną w naszym kraju byłby ruch społeczny Kukiz’15. Drugi wynik wyborczy uzyskałby Ruch Narodowy, a dopiero trzeci – Prawo i Sprawiedliwość. Sondaż preferencji politycznych wśród kibiców przeprowadził zespół ekspertów z zakresu analityki oraz marketingu sportowego grupy biznesowej „Sport Analytics”. Z badań wynika, że ruch Kukiz’15 cieszy się poparciem 30,4% kibiców. Ruch Narodowy uzyskałby 21,8 głosów, a PiS – 20,8%. Czwarte miejsce w badaniu zajęło ugrupowanie Wolność Janusza Korwin-Mikke z poparciem rzędu 16%, a piąte – Platforma Obywatelska, która z wynikiem wyborczym 4% nie znalazłaby jednak miejsca w parlamencie. Warto podkreślić, że komitet złożony z połączonych sił Nowoczesnej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Sojuszu Lewicy Demokratycznej i partii Razem nie zebrałby wśród kibiców tylu głosów, by przekroczyć próg wyborczy, więc nie wszedłby do sejmu.

Z sondażu przeprowadzonego przez „Sport Analytics” można wywnioskować, że w środowisku kibicowskim sympatie polityczne kierują się w stronę ruchów społecznych oraz partii antysystemowych i wolnościowych. Natomiast na poparcie kibiców nie mogą liczyć partie o poglądach liberalnych i uważanych za przychylne Brukseli. Badania odbyły się na próbie 1292 kibiców, wylosowanych spośród 5280, którzy wypełnili ankietę internetową na stronach internetowych 12zawodnik.pl i sportanalytics.pl. Ankieta dystrybuowana była w internecie od 20 do 22 maja, a jej wyniki podał m.in. portal internetowy epoznan.pl.

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?