Kto zrealizował plan?

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA. Bezbramkowy remis Omegi Stary Zamość z Koroną Łaszczów należy uznać za sporą niespodziankę, zwłaszcza w kontekście czwartoligowych ambicji tego pierwszego zespołu i wysokiej porażki tego drugiego w finale powiatowych rozgrywek pucharowych z Pogonią 96 Łaszczówka.

W pierwszym w tym sezonie ligowym meczu na stadionie w Starym Zamościu bramki nie padły. Dla wielu to spora niespodzianka. Omega Stary Zamość nie ukrywa bowiem swoich czwartoligowych ambicji, ma stabilną, całkiem niezłą kadrę, a w niej najskuteczniejszego w poprzednim sezonie zamojskiej klasy okręgowej napastnika Bartosza Nizioła. Z kolei Korona Łaszczów niecały tydzień przed inauguracją nowych rozgrywek wypadła bardzo słabo w defensywie, w finale Pucharu Starosty Tomaszowskiego, przegrywając na wyjeździe z Pogonią 96 Łaszczówka aż 0:5. – Z zagranicy powrócili Michał Nowosad, Jakub Piatnoczka i Karol Śrótwa. I od razu drużyna zrobiła się całkiem inna. Poza Polską przebywa jeszcze trzech naszych zawodników: Paweł Kielar, Maciej Wasyl i Alan Wojnarski. Nie wiem, kiedy oni przyjadą, ale z pewnością wzmocniliby zespół – mówi Piotr Gozdek, szkoleniowiec Korony.

Zespół z Łaszczowa przyjechał do Starego Zamościa z nastawieniem defensywnym. I tak też prezentował się w potyczce z Omegą. – Na boisku w Łaszczówce i Starym Zamościu widzieliśmy dwie inne Korony. Cieszę się z dobrej postawy swoich podopiecznych w spotkaniu z Omegą. Założyliśmy, że będziemy uważnie grać w obronie i ze spokojem wyczekiwać na rywala na własnej połowie boiska. Broniliśmy się konsekwentnie. Omega nie miała na nas pomysłu. Grała tak, jak się tego spodziewaliśmy. Wszystkie ataki chciała kończyć z udziałem Bartosza Nizioła, a my skutecznie wyłączyliśmy go z gry. Tak naprawdę poza jedną sytuacją, gdy Bartosz Jamroż wybił piłkę z linii bramkowej, rywale nie za bardzo nam zagrażali, bo my skutecznie rozbijaliśmy ich ataki. Oczywiście Omega wypracowała sytuacje podbramkowe, ale my też mieliśmy okazje do zmiany wyniku – komentuje Piotr Gozdek.

Podopieczni trenera Pawła Lewandowskiego w drugi meczu z kolei nie zdobyli i nie stracili bramki – tydzień wcześniej zremisowali bezbramkowo i przegrali 6:7 w karnych z Roztoczem na boisku w Szczebrzeszynie, w finale Pucharu Starosty Zamojskiego. – Wypadliśmy dużo lepiej niż w pucharowym meczu z Roztoczem. Nie strzeliliśmy ani jednego gola, bo byliśmy nieskuteczni. Nie robimy z tego tragedii, bo graliśmy naprawdę dobrze. I nie mam pretensji do żadnego ze swoich zawodników, bo każdy robił na boisku to, co do niego należało – mówi Paweł Lewandowski.

W ocenie tegoż szkoleniowca Korona zaskakująco okazała się dość wymagającym przeciwnikiem. – Rywal zawiesił nam poprzeczkę znacznie wyżej niż się tego spodziewaliśmy. Zmierzyliśmy się z bardzo młodym zespołem, opartym na własnych wychowankach i piłkarzach z Tomaszowa Lubelskiego, wyszkolonych w Tomasovii. Nasi rywale byli bardzo zdeterminowani w grze obronnej. Po meczu cieszyli się z uzyskanego wyniku, my mieliśmy spuszczone głowy. Nietrudno zatem było dostrzec, która drużyna zrealizowała swój plan na ten mecz – twierdzi Paweł Lewandowski.

W pierwszej połowie gospodarze grali pod wiatr, więc ich przewaga nie była wyraźna. Atakowali, a goście groźnie kontratakowali. W drugiej części spotkania miejscowi zdecydowanie wydłużyli czas posiadania piłki, jednak nie przyniosło to im oczekiwanych rezultatów. – Nasi rywale mieli sporo szczęścia, zwłaszcza wtedy, gdy Krystian Olech strzelił w poprzeczkę i gdy parę razy wybili piłkę sprzed linii własnej bramki. Oddaliśmy mnóstwo niecelnych strzałów, bez powodzenia rozegraliśmy sporo stałych fragmentów gry. Myślę, że pierwsza bramka skutkowałaby wysokim wynikiem. Kto pierwszy by ją zdobył, ten pewnie nastrzelałby kolejnych goli. Gdyby dokonała tego Korona, to pewnie byśmy się całkowicie odkryli i narazili na jeszcze groźniejsze kontrataki, a to mogłoby się zakończyć naszą porażką – mówi Paweł Lewandowski.
Na zdjęciu napastnik i II trener Omegi Przemysław Tchórz.

Omega Stary Zamość – Korona Łaszczów 0:0

sobota, 1 sierpnia 2020 Stary Zamość
skład Omegi Krzysztof Hadło – Jarosław Goch (85 Damian Tchórz), Bartłomiej Mazur, Łukasz Mikulski, Michał Maziarczyk – Kacper Bojar, Damian Wajdyk (62 Szymon Dyrkacz), Tomasz Goździuk – Przemysław Tchórz, Bartosz Nizioł, Krystian Olech (86 Sebastian Goch)
trener Paweł Lewandowski
skład Korony Mateusz Bukała – Bartłomiej Krzysztofczyk, Jakub Piatnoczka, Wojciech Krawczyk, Jakub Kramarczuk – Bartosz Jamroż, Karol Śrótwa, Michał Budzaj (87 Krystian Wilk), Michał Nowosad (60 Piotr Borowiak), Michał Kołodziejski – Michał Dudziński
trener Piotr Gozdek
żółte kartki Krzysztof Hadło, Kacper Bojar, Szymon Dyrkacz, Michał Maziarczyk (Omega), Michał Nowosad (Korona)
sędziowie Robert Kędziora – główny (Łabunie), Adrian Podolak (Zamość), Tomasz Buczkowski (Tomaszów Lubelski)

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Liga dwóch prędkości

„Najciekawsza liga świata” spolaryzowała się do tego stopnia, że sprawia wrażenie, jakby lepsza połowa Bundesligi konkurowała w jednej klasie rozgrywkowej z gorszą połową Ekstraklasy. „Góra” wygrywa z „dołem” najczęściej dosyć wysoko, a wyniki byłyby wyższe, gdyby nie to, że te lepsze zespoły na ogół są tak samo niedotrenowane, jak te z dołu, ale konsekwentnie punktują, bo mają kogoś, kogo słabeuszom brakuje – najemników, szkolonych od najmłodszych lat w miejskich ośrodkach piłkarskich naszego okręgu.