Kto zagra w Pucharze Polski?

Wojewódzki Związek Piłki Siatkowej w Lublinie przyjmuje zgłoszenia zespołów męskich i kobiecych do udziału w rozgrywkach Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim. Zwycięzcy będą mieli prawo do reprezentowania województwa lubelskiego w rywalizacji na szczeblu centralnym.

Do 25 marca (niedziela) trwać będą zapisy zespołów męskich i kobiecych do rozgrywek o Puchar Polski na poziomie województwa lubelskiego. Na tym etapie rywalizacji startować mogą zespoły trzecioligowe, zarejestrowane w Wojewódzkim Związku Piłki Siatkowej w Lublinie, oraz amatorskie, czyli uczelniane, szkolne, zakładowe, LZS, TKKF i inne, nie uczestniczące w rozgrywkach pod egidą związku. W zespołach amatorskich nie mogą jednak występować zawodnicy, posiadający ważną związkową licencję klubową na sezon 2017/2018. Mecze rozgrywane będą w kwietniu i maju. Triumfatorzy rozgrywek męskich i kobiecych będą mieli prawo do reprezentowania województwa lubelskiego w rywalizacji na szczeblu centralnym. – System rozgrywek uzależniony jest od liczby zgłoszonych zespołów. Sposób wyłonienia finalistów mogą także ustalić gospodarze turniejów eliminacyjnych – informuje Ewa Janczarek z biura związku wojewódzkiego w Lublinie.

W poprzednim sezonie frekwencja w wojewódzkim Pucharze Polski nie była zbyt duża. W edycji 2017 startowało osiem zespołów męskich, m.in. Set Krasnobród, i zaledwie trzy kobiece. Turniej finałowy panów rozegrany został w niedzielę, 28 maja w hali sportowej Zespołu Szkół nr 1 w Krasnymstawie. Pierwsze miejsce zajął Tajfun Lublin, drugie KPS Krasnystaw, trzecie WSOSP Dęblin, a czwarte – TPS Lubartów. Rozgrywki żeńskie odbyły się w hali sportowej Zespołu Placówek Oświatowych nr 3 w Międzyrzecu Podlaskim. Wygrał SL Salos Kalina Lublin, na drugiej pozycji uplasowała się Pogoń Jagienka Lublin, a trzecie miejsce przypadło gospodyniom, czyli UKS Międzyrzecka Trójka Mika Międzyrzec Podlaski.

MaSzt
fot. pixabay.com



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?