Igros Krasnobród – Huczwa Tyszowce 0:10 (0:2). Degradacja Igrosu jest już pewna

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA. Borykający się z problemami kadrowymi Igros Krasnobród przegrał z Huczwą Tyszowce aż 0:10 (0:2) i stracił już „matematyczną” szansę na uratowanie się przed spadkiem do klasy A. Cztery gole dla najlepszego w lidze zespołu strzelił Damian Ziółkowski, który grał tylko w drugiej połowie.

Degradacja Igrosu Krasnobród została już przesądzona. Klamka zapadła po środowym meczu tego zespołu z Huczwą Tyszowce. Lider wygrał w Krasnobrodzie aż 10:0 (2:0). Gospodarze musieli sobie radzić bez Marka Margola, Rafała Kostrubca i Pawła Wyrostkiewicza, których zatrzymały w pracy obowiązki zawodowe. Nie zagrał także Andrij Rudenko, czekający na decyzję Wydziału Dyscypliny odnośnie zajścia w niedokończonym meczu z Victorią Łukowa Chmielek. Szkoleniowiec Igrosu Waldemar Sękowski miał więc sytuację kadrową nie do pozazdroszczenia. Z kolei trener Huczwy Marcin Łyś, najlepszą swoją armatę, czyli Damiana Ziółkowskiego, wystawił do gry dopiero po przerwie, a w wyjściowym składzie umieścił kilku zawodników, którzy w rundzie wiosennej rzadziej występowali w lidze, m.in. starszych wychowanków klubu z Tyszowiec – Piotra Maliszewskiego i Łukasza Sobolewskiego.

Defensywa Igrosu dzielnie się trzymała do 34 minuty. Wtedy pierwszą bramkę dla Huczwy zdobył Sebastian Denkiewicz, rozpoczynając strzeleckie popisy piłkarzy z Tyszowiec. Pod koniec pierwszej połowy wynik podwyższył Dominik Karaszewski, natomiast po przerwie cztery gole strzelił Damian Ziółkowski, a po jednym trafieniu dołożyli Damian Okalski, Przemysław Sioma, Stanisław Anioł i Dominik Karaszewski. – Przez pół godziny Huczwa grała spokojnie. Nie naciskała, nie forsowała tempa. W tym czasie jakoś sobie radziliśmy, starając się przerywać akcje rywala i wyprowadzać kontrataki. W przerwie doszło do trzech zmian w Huczwie, a później – do dwóch kolejnych. Zawodnicy, którzy weszli do gry z ławki rezerwowych, wnieśli do Huczwy taką jakość, że już nie mieliśmy nic do powiedzenia na boisku. Po kilku straconych bramkach odechciało nam się grać, morale zdecydowanie spadło, a wynik meczu poszedł w eter. Nie wiem, czy do niedzieli pozbieramy się, by zagrać na własnym stadionie z Włókniarzem Frampol. W drugiej połowie Huczwa z łatwością nas „połykała”. Precyzyjnie zagrywała mnóstwo prostopadłych piłek za plecy naszych obrońców. Na wiele pozwalaliśmy rywalom także w środku pola. Prezentujący czwartoligowy poziom piłkarze z Tyszowiec mieli sporo czasu, by dobrze przyjąć i odegrać piłkę. Nie byliśmy w stanie nadążyć za rywalami, bo jesteśmy nie wytrenowani – mówi Waldemar Sękowski, trener Igrosu.

Igros Krasnobród – Huczwa Tyszowce 0:10 (0:2)

środa, 30 maja 2018 Krasnobród

skład Igrosu Dominik Niemczyk – Mateusz Przytuła, Piotr Malec, Maciej Wasyl, Arkadiusz Ścirka – Mateusz Tomiczek, Jakub Kawka (75 Kacper Kostrubiec), Piotr Bartecki, Tomasz Pisarczyk, Tomasz Mielniczek (59 Marcin Fil) – Lesław Wyrwa
trener Waldemar Sękowski

skład Huczwy Patryk Wojtaszek – Łukasz Kwarciany, Łukasz Bubeła, Stanisław Anioł, Łukasz Sobolewski (46 Damian Okalski) – Piotr Maliszewski (46 Damian Ziółkowski), Sebastian Denkiewicz, Przemysław Sioma (72 Jakub Witkowski), Tomasz Walentyn (46 Damian Dębicki), Damian Gilarski (72 Daniel Wybranowski) – Dominik Karaszewski
trener Marcin Łyś

gole 0:1 Sebastian Denkiewicz 34, 0:2 Dominik Karaszewski 41, 0:3 Damian Okalski 49, 0:4 Damian Ziółkowski 59, 0:5 Damian Ziółkowski 68, 0:6 Przemysław Sioma 69, 0:7 Damian Ziółkowski 70, 0:8 Stanisław Anioł 79, 0:9 Dominik Karaszewski 86, 0:10 Damian Ziółkowski 89
bez kartek
sędziował Bartosz Kapłon (Zamość)

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?