Grom Różaniec – Korona Łaszczów 2:2 (0:1). Ten mecz też wywołał sporo niezdrowych emocji

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA. W „najciekawszej lidze świata” nikt nikomu nie odpuszcza, nawet gdy rywalizacja toczy się już tylko o przysłowiową czapkę gruszek. W środę nerwowo było w Bełżcu, a także w Różańcu, chociaż na obu boiskach zmierzyły się zespoły, które nie mają szans na awans, ale też nie grozi im spadek. – Musimy być wojownikami, a nie szwendać się po murawie. Tego oczekują od nas kibice. Nie mamy już szans na trzecie miejsce, ale możemy zająć czwarte. I o nie walczymy – tłumaczy Bogdan Antolak, trener Gromu Różaniec.

Nie brakowało emocji, także tych niezdrowych, w meczu Gromu Różaniec z Koroną Łaszczów. Wydawało się, że skoro oba zespoły mają już w tabeli spokój, to zagrają bez obciążeń i wprowadzającej nerwowość presji wyniku. Tymczasem w tej pozornie mało już istotnej wojence „trup padał gęsto”. – Wyglądało to tak, jak byśmy walczyli o mistrzostwo świata. Kibice mieli się czym emocjonować. Iskrzyło na obu ławkach rezerwowych i na boisku. Obie strony bardzo nerwowo reagowały. Padały ostre słowa – przyznaje Bogdan Antolak, szkoleniowiec Gromu. Spotkanie w Różańcu zakończyło się remisem, który uznany został przez trenerów obu zespołów za sprawiedliwe rozstrzygnięcie. Podobne odczucia co do rezultatu mieli najwyraźniej także piłkarze, bo rozstali się w zgodzie. – Podobało mi się to, że po zakończeniu meczu emocje natychmiast opadły. Wszyscy podaliśmy sobie ręce i w miłej, przyjacielskiej atmosferze rozjechaliśmy się do swoich domów. Nikt nie czuł się pokrzywdzony remisem – podkreśla trener Bogdan Antolak.

O co zatem toczyła się zajadła walka, skoro sytuacja obu zespołów w tabeli od pewnego czasu jest już klarowna? – Musimy być wojownikami, a nie szwendać się po murawie. Tego oczekują od nas kibice. Nie mamy już szans na trzecie miejsce, ale możemy zająć czwarte. I o nie walczymy. Wydaje się, że skoro w tabeli prawie wszystko jest jasne, to można eksperymentować ze składem, traktować mecz ulgowo. Ale na boisko wychodzi się po to, by wygrywać. A my chcemy zwyciężać w każdym meczu, stawka nie ma znaczenia – tłumaczy trener Bogdan Antolak. Mecz miał dwa oblicza. Pierwsza połowa należała do Korony, a druga – do Gromu. W 33 minucie goście wyszli na prowadzenie. Z prawej strony boiska piłkę dośrodkował Bartosz Jamroż, a Przemysław Wawryca strzelił z siedmiu metrów nie do obrony pod poprzeczkę. – Bardzo dobrze graliśmy w pierwszej połowie. „Jechaliśmy” z piłką skrzydłami, jak szeroką ulicą przez miasto. Gdybyśmy do przerwy strzelili trzy gole, to nikt z Gromu nie miałby pretensji – mówi Jerzy Bojko, szkoleniowiec Korony. – Doświadczeni piłkarze z Łaszczowa grali mądrze. Umiejętnie wycofywali się do obrony, przechwytywali piłkę i starali się szybko, z pomysłem ją rozegrać, by nas wypunktować, stwarzając zagrożenie pod naszą bramką – mówi Bogdan Antolak.

W drugiej połowie role się odwróciły. Więcej z gry mieli gospodarze. W 55 minucie doprowadzili do wyrównania. Grający tym razem na pozycji prawego pomocnika Kamil Kaproń wycofał piłkę sprzed linii końcowej na pole karne, na ósmy metr, Arkadiusz Kusiak sprytnie ją przepuścił, a Jacek Podolak znalazł się na dogodnej pozycji i strzelił gola. – Jeden z naszych piłkarzy był faulowany na połowie przeciwnika, a moi podopieczni zaczęli się o to kłócić z sędzią bocznym, zamiast reagować na to, co się dzieje na boisku. Gospodarze wyprowadzili kontrę, którą zakończyli golem – mówi trener Jerzy Bojko. W 58 minucie Piotr Przeszło zagrał piłkę ręką na polu karnym i sędzia Kacper Gil z Zamościa podyktował karnego, którego po chwili wykorzystał Przemysław Wawryca. Gospodarze mieli pretensję, że arbiter nie był konsekwentny i w podobnej sytuacji nie odgwizdał „jedenastki” przeciwko gościom. Dwie minuty później Kamil Kaproń zacentrował z rogu, a Paweł Kurzyna strzałem głową doprowadził do remisu. – Pięknie złożył się do strzału głową. Wyskoczył dużo wyżej niż inni zawodnicy. Uderzył głową tak mocno, że ja bym chyba nogą tak nie zdołał – mówi trener Bogdan Antolak. W doliczonym czasie „piłkę meczową” miał Arkadiusz Kusiak, jednak spudłował, będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem Patrykiem Macem.

Grom Różaniec – Korona Łaszczów 2:2 (0:1)

środa, 30 maja 2018 Różaniec

skład Gromu Wojciech Markowicz – Patryk Kuczyński, Paweł Kurzyna, Łukasz Mazur, Marek Grelak – Kamil Kaproń, Jacek Podolak, Piotr Przeszło, Arkadiusz Kwiatkowski (81 Paweł Pikuła) – Łukasz Kusiak, Arkadiusz Kusiak
trener Bogdan Antolak

skład Korony Patryk Mac – Rafał Huzar (27 Sebastian Brytan), Wojciech Krawczyk, Igor Mosurec, Karol Śrótwa – Bartosz Jamroż (86 czerwona kartka), Bartosz Stefanik, Paweł Kielar, Alan Wojnarski – Przemysław Wawryca (75 Mateusz Tyski), Piotr Borowiak
trener Jerzy Bojko

gole 0:1 Przemysław Wawryca 33, 1:1 Jacek Podolak 55, 1:2 Przemysław Wawryca 58 (z karnego), 2:2 Paweł Kurzyna 60
żółte kartki Łukasz Mazur (Grom), Bartosz Jamroż – dwie, Piotr Borowiak (Korona)
czerwona kartka Bartosz Jamroż (Korona) – w 86 minucie za drugą żółtą
sędziował Kacper Gil (Zamość)

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?