Egzamin z uczciwości

ZAMOJSKA KLASA OKRĘGOWA. Rozgrywki są już na finiszu. Do rozegrania pozostały już tylko trzy kolejki i zaległy mecz Olimpii Miączyn z Orionem Dereźnia. Końcówka sezonu to dla niektórych zespołów egzamin z uczciwości. Los większości drużyn został już przesądzony. Czy wystarczy im motywacji, by nie pomagać innym, pilnie potrzebującym punktów? A może raczej powalczą o prestiż i jak najlepsze miejsce w tabeli, zaś ci, którzy mają jeszcze szansę – o nagrodę finansową od zamojskiego OZPN?

Na szczycie tabeli karty rozdaje Omega Stary Zamość, o ile czuje się na siłach, by powalczyć z Unią Hrubieszów (na wyjeździe) i Huczwą Tyszowce (u siebie). Na trzy kolejki przed zakończeniem rozgrywek Huczwa ma sześć punktów więcej niż Unia. Ten dystans między dwoma czołowymi w lidze zespołami utrzymuje się od pierwszej wiosennej kolejki. Jutro o godz. 17 obaj kandydaci do występów w IV lidze zagrają u siebie i teoretycznie nie powinni mieć problemów ze zdobyciem kompletu punktów, choć przeciwników będą mieli niewygodnych – Huczwa zmierzy się z Koroną, a Unia z Omegą. To, co wiosną prezentują piłkarze z Tyszowiec i Hrubieszowa, zdecydowanie wykracza poza ramy klasy okręgowej. Wypada żałować, że tylko jedna z tych ekip będzie mogła cieszyć się z awansu do IV ligi, bo z pewnością obie zasługują na taki sukces.

Wiemy już, że Ostoja Skierbieszów i Igros Krasnobród w następnym sezonie występować będą w nowej, zreformowanej klasie A, która składać się będzie z jednej grupy, liczącej czternaście zespołów. Nikłą szansę na uratowanie się przed degradacją ma Olender Sól. Musiałby wygrać wszystkie trzy ostatnie mecze, m.in. z Gromem Różaniec na wyjeździe. Ale to nie wszystko. Konieczne byłyby cztery porażki Olimpii Miączyn, w tym także u siebie z Orionem Dereźnia, który musiałby przegrać wszystkie trzy pozostałe spotkania. Scenariusz jest mało prawdopodobny, ale przecież nie można go wykluczyć, dlatego na tę chwilę zespół z Soli jeszcze nie spadł. Zagrożone spadkiem, oprócz Olendra, są jeszcze wspomniana Olimpia oraz Sokół Zwierzyniec, Włókniarz Frampol i tylko teoretycznie Orkan Bełżec. W trudnej sytuacji jest Sokół. Bo o ile piłkarze z Miączyna są na fali zwycięstw – wygrali cztery mecze z rzędu, m.in. z zespołem ze Zwierzyńca, o tyle najstarszy klub piłkarski na Zamojszczyźnie przeżywa ogromny kryzys – w dziesięciu kolejnych meczach nie zaliczył ani jednej wygranej, a do tego boryka się z kłopotami kadrowymi. Włókniarz zagra jutro w Krasnobrodzie i będzie już spokojny, jeśli wywalczy trzy punkty.

PROGRAM DWUDZIESTEJ ÓSMEJ KOLEJKI

sobota, 2 czerwca 2018

Grom Różaniec – Olimpia Miączyn (godz. 11)
Olimpiakos Tarnogród – Sokół Zwierzyniec (godz. 17)
Ostoja Skierbieszów – Olender Sól (godz. 17)

niedziela, 3 czerwca 2018

Igros Krasnobród – Włókniarz Frampol (godz. 16)
Orion Dereźnia – Gryf Gmina Zamość (godz. 16)
Orkan Bełżec – Victoria Łukowa Chmielek (godz. 16)
Huczwa Tyszowce – Korona Łaszczów (godz. 17)
Unia Hrubieszów – Omega Stary Zamość (godz. 17)

ZALEGŁY MECZ SIEDEMNASTEJ KOLEJKI

środa, 6 czerwca 2018

Olimpia Miączyn – Orion Dereźnia (godz. 17)

SYTUACJA W TABELI

1. Huczwa Tyszowce (75 punktów)
2. Unia Hrubieszów (69)
3. Victoria Łukowa Chmielek (58)
4. Omega Stary Zamość (48)
5. Grom Różaniec (45)
6. Gryf Gmina Zamość (39)
7. Olimpiakos Tarnogród (38)
8. Korona Łaszczów (37)
9. Orkan Bełżec (34)
10. Włókniarz Frampol (32)
11. Sokół Zwierzyniec (31)
12. Olimpia Miączyn (27)
13. Orion Dereźnia (22)
14. Olender Sól (19)
15. Igros Krasnobród (18)
16. Ostoja Skierbieszów (13)

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?