Działalność nierejestrowana tylko dla „przysłowiowych sprzedawców pietruszki”

Pół roku zwolnienia ze składek na ubezpieczenie społeczne i możliwość prowadzenia działalności nierejestrowanej w przypadku osiągania przychodów nie większych niż 1050 zł miesięcznie – to dwa istotne przepisy zawarte w Konstytucji Biznesu, która obowiązuje od 30 kwietnia. Czy nowe prawo zachęci Polaków do przedsiębiorczości, skoro kwota składek ZUS nie została zmniejszona, tylko ich płatność odroczona?

W poniedziałek, 30 kwietnia weszła w życie Konstytucja Biznesu, czyli nowe prawo dla przedsiębiorców, które zastąpiło ustawę o swobodzie działalności gospodarczej z 2004 roku, nowelizowaną prawie sto razy. W myśl nowych przepisów osoby, które rozpoczną działalność gospodarczą po 30 kwietnia i nie prowadziły jej w ciągu pięciu poprzednich lat, będą zwolnione przez pół roku z opłacania składek na ubezpieczenie społeczne. – Obowiązkowa w tym czasie będzie tylko składka zdrowotna, która wynosi 319 zł 94 gr. Potem przez dwadzieścia cztery miesiące przedsiębiorca będzie płacił tzw. mały ZUS, czyli składki na zasadach preferencyjnych – informuje nasze wydawnictwo Małgorzata Korba, regionalny rzecznik ZUS w województwie lubelskim. Z „ulgi na start” nie będą mogły korzystać osoby, które rozwiążą umowę o pracę ze swoim pracodawcą, by w ramach założonej działalności gospodarczej świadczyć mu usługi, wykonywane wcześniej na etacie. Ulga będzie natomiast przysługiwała wspólnikowi spółki cywilnej. Zwolnienie płatności składek na ubezpieczenia społeczne (emerytalne, rentowe, wypadkowe i chorobowe) w półrocznym okresie „ulgi na start” oznacza, że korzystający z niej nowy przedsiębiorca nie będzie chroniony tymi ubezpieczeniami. W razie wypadku nie dostanie więc zasiłku czy renty, jednak będzie mógł liczyć na nieodpłatne leczenie w szpitalu. Ważne jest też to, że jeśli przedsiębiorca zrezygnuje z „ulgi na start”, by opłacać pełne ubezpieczenie, to nie będzie miał możliwości ponownego skorzystania z niej.

 

1. 2,5 mln Polaków wyemigrowało.
2. Każdy pracujący oddaje 60-70% swoich zarobków państwu.
3. Nie otrzymujemy za ten rabunek, ewidentnie, usług czy infrastruktury na odpowiednim poziomie.
4. Nie mamy też podstawowej kontroli nad władzą i tym, jak wydaje nasze pieniądze.
O tym wypada rozmawiać!
Stanisław Tyszka
wicemarszałek Sejmu, ruch Kukiz’15

 

Nowe prawo dopuszcza prowadzenie działalności bez rejestracji, czyli bez dokonania wpisu w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG), a co się z tym wiąże – bez konieczności opłacania składek ZUS i prowadzenia ewidencji przychodów. Działalność nierejestrowana jest możliwa tylko w przypadku osiągania przychodów nie większych niż 1050 zł miesięcznie. Osoby z wyższymi niż 1050 zł miesięcznie przychodami z działalności mogą skorzystać z innej preferencji, wspomnianej wcześniej „ulgi na start”. Działalność bez rejestracji ma jednak szereg wad. Taki przedsiębiorca nie ma żadnego ubezpieczenia – ani społecznego, ani zdrowotnego. Z tego powodu nie skorzysta ze świadczeń wynikających z ubezpieczenia. Może mieć także utrudnioną współpracę z kontrahentami. – Osoba prowadząca działalność nierejestrowaną nie może wystawiać faktur, ponieważ nie jest płatnikiem VAT. Taka działalność dotyczy zatem nielicznej grupy osób, które sprzedają na bazarze przysłowiową pietruszkę. Żeby wystawić fakturę, trzeba prowadzić zarejestrowaną działalność gospodarczą, jednak przy niskich dochodach może to być nieopłacalne, ze względu na wysokie składki ZUS – mówi rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Lublinie Marta Szpakowska.

Wprowadzone zmiany nie trafiają w oczekiwania przedsiębiorców, zwłaszcza tych małych, i osoby na tzw. samozatrudnieniu. Półroczna „ulga na start” to tylko odroczenie gehenny, jaką dla wielu drobnych przedsiębiorców są składki ZUS, wynoszące obecnie 1232,16 zł. Składkę trzeba płacić nawet wtedy, gdy nie osiąga się takich przychodów lub ponosi się stratę. I to właśnie zabija przedsiębiorczość w Polsce. Portal money.pl podaje, że blisko 300 tysięcy drobnych przedsiębiorców ma zaległości w płaceniu składek w ZUS. Dla wielu z nich składki są tak wielkim obciążeniem, że albo balansują oni na granicy opłacalności, albo zamykają prowadzoną działalność gospodarczą. Kolejni rządzący zapowiadają zmniejszenie składek płaconych w ZUS, ale zawsze kończy się to tylko na obietnicach. Wśród przedsiębiorców mówi się, że to już nie jest nawet kiełbasa wyborcza, lecz wyrób mięsopodobny. Warto przypomnieć, że w 2008 roku składka ZUS wynosiła 717,77 zł, a w ciągu dekady wzrosła aż o 71,66%.

MaSzt
fot. pixabay.com



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?