Czesia została zamordowana, bo według Niemców była niepotrzebna

Dziś mija 75 rocznica tragicznej śmierci Czesławy Kwoki. Urodzona w Wólce Złojeckiej koło Nielisza dziewczynka była jedną z wielu tysięcy ofiar niemieckich akcji wysiedleńczych i pacyfikacyjnych, przeprowadzonych na Zamojszczyźnie w Generalnym Gubernatorstwie od listopada 1942 do sierpnia 1943 roku, w ramach Generalnego Planu Wschodniego. Została zabita zastrzykiem fenolu 12 marca 1943 roku w obozie koncentracyjnym Auschwitz.

Zdjęcia Czesławy Kwoki, które prezentujemy, zostały wykonane przez Wilhelma Brasse – żyjącego w latach 1917-2012 polskiego fotografa rodem z Żywca, więźnia niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, prowadzącego na zlecenie SS tajną dokumentację fotograficzną. Fotografie stały się symbolem tragicznych losów Dzieci Zamojszczyzny, skierowanych przez Niemców do obozów koncentracyjnych podczas II wojny światowej. W filmie dokumentalnym „Portrecista”, w reżyserii Ireneusza Dobrowolskiego, fotograf Wilhelm Brasse mówił, że dziewczynka utkwiła w jego pamięci w sposób szczególny spośród ponad czterdziestu tysięcy więźniów, którym wykonał zdjęcia. „To zdjęcie dziewczyny więźniarki szczególnie pamiętam, bo wyglądała rozbrajająco, taka młodziutka w ubiorze więźnia. Kiedy po niemiecku wywoływano numery więźniów, ta dziewczyna tego nie rozumiała, za co była bita pejczem przez esesmankę. Bito też ją w twarz” – wspominał Wilhelm Brasse w filmie „Portrecista”.

Czesia Kwoka urodziła się 15 sierpnia 1928 roku w Wólce Złojeckiej koło Nielisza. Była katoliczką. 13 grudnia 1942 roku trafiła do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, razem z matką, Katarzyną Kwoką pierwszym transportem z obozu przejściowego w Zamościu. 12 marca 1943 roku Czesia została zabita zastrzykiem fenolu, igłą wbitą w klatkę piersiową. W podobny sposób na terenie okupowanej Polski Niemcy uśmiercili tysiące dzieci. Szacuje się, że w czasie drugiej wojny światowej życie straciło ponad dwa miliony polskich dzieci. Około 200 tysięcy dzieci zostało wywiezionych do Niemiec w celu przymusowej germanizacji. Ponad 700 tysięcy polskich dzieci trafiło tam również jako przymusowi robotnicy, a to zwykle oznaczało dla nich śmierć. Te dzieci, które – według niemieckiej kategoryzacji – nie nadawały się do germanizacji, były uznawane przez Niemców za zupełnie bezużyteczne i kierowane do eksterminacji. Stanowiły „Unerwünschter Bevölkerungszuwachs”, czyli „niepożądany przyrost ludności”.

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?