Byłem na przesłuchaniu. Mówiłem, co wiem

Przywykłem do zadawania pytań, ale tym razem to ja byłem na przesłuchaniu w roli odpowiadającego. Dziennikarz nieoficjalnego serwisu internetowego Hetmana Zamość (kshetman.pl) dociekał w sprawach dotyczących historii tego klubu. Pytał mnie także o planowane książki o dziejach zamojskiej piłki nożnej, a także o aktualne sprawy, związane z działalnością Hetmana i jego nieskuteczną walką o awans do III ligi. Wywiad nieprzypadkowo miał się ukazać na portalu 14 kwietnia, jednak na jego publikację trzeba było czekać trzy tygodnie, aż do wczorajszych późnych godzin nocnych. Zniknął wątek dotyczący lokalnej polityki, ale może to dobra decyzja redaktorów nieoficjalnego serwisu Hetmana.

Prawie cały wywiad ze mną znajdziecie, moi Drodzy Czytelnicy, na nieoficjalnym serwisie internetowym Hetmana Zamość (kshetman.pl). Rozmowa została zatytułowana „Hetman kończy 95 lat? Powstają książki o zamojskim klubie”. Tutaj tylko zajawka tego wywiadu – dwa pytania, dwie odpowiedzi.

kshetman.pl: 14 kwietnia 1934 roku. W 2019 roku powinniśmy świętować 85-lecie reaktywacji klubu, czy raczej 95 lat utworzenia Hetmana?

Marek Sztochel: Na jedno wychodzi. Uważam, że w przyszłym roku Hetman będzie kończył 95 lat. Nie uznaję roku 1934 za datę powstania klubu. 84 lata temu, w dwa lata po powrocie Tadeusza Machlarza ze służby wojskowej w Jarosławiu, za jego sprawą nastąpiła reaktywacja klubu, który działał od 1924 roku. To właśnie w 1924 roku, w paramilitarnej organizacji społeczno-wychowaczej o nazwie Związek Strzelecki, w zamojskim oddziale, powstał klub sportowy o nazwie Strzelec, zrzeszający sekcje piłki nożnej, boksu, lekkoatletyki, koszykówki i strzelectwa. Posiadam publikacje Lubelskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej z lat 50 i 60. Źródła te podają, że Klub Sportowy Związku Strzeleckiego Hetman został zarejestrowany w lubelskim związku okręgowym w 1925 roku, a powstał rok wcześniej. Już wtedy klub posługiwał się nazwą Hetman. Po odejściu Tadeusza Machlarza w 1929 roku do wojska sekcja piłkarska podupadła, a niedługo potem całkowicie zawiesiła działalność. Odrodziła się w 1934 roku.

Wielu kibiców zada sobie pytanie, co stało się z dziesięcioma latami historii zamojskiego klubu. Masz dla nich gotową odpowiedź?

Związek Strzelecki, działający po pierwszej wojnie światowej, był ściśle związany z obozem Józefa Piłsudskiego. W czasach PRL kult pierwszego marszałka Polski był zwalczany przez komunistyczne władze. W 1940 roku Związek Strzelecki, przekształcony rok wcześniej w Organizację Orła Białego, podporządkował się Związkowi Walki Zbrojnej, który został później przemianowany na Armię Krajową. I to daje nam odpowiedź, dlaczego podległe Związkowi Radzieckiemu polskie władze komunistyczne tak zaciekle zwalczały wszystko, co kojarzyło się z Józefem Piłsudskim i Związkiem Strzeleckim. Wielu klubom sportowym wymazano ten okres ich historii, która nawiązywała właśnie do Strzelca. Najprawdopodobniej jakiś zamojski komunistyczny urzędas zadecydował o dacie założenia Hetmana, odcinając pewien niewygodny z proradzieckiego punktu widzenia etap historii zamojskiego klubu sportowego. Co ciekawe, Wikipedia – która nawiasem mówiąc nie jest zbyt wiarygodnym źródłem – podaje, że pierwszą historyczną nazwą Hetmana był Strzelec. Ta nazwa obowiązywała jednak dużo wcześniej niż w 1934 roku. Ważne jest także to, że reaktywowany w 1934 roku klub przyjął nazwę Klub Sportowy Związku Strzeleckiego Hetman. To też dowodzi ciągłości historycznej z powstałą w 1924 roku sekcją piłkarską Strzelca.

Marek Sztochel



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?