Będą się ścigać na pływalni o Puchar Starosty Biłgorajskiego

W środę 11 kwietnia, w pływalni Zespołu Szkół Budowlanych i Ogólnokształcących w Biłgoraju przy ul. Cegielniana 24 rozegrane zostaną mistrzostwa powiatu biłgorajskiego dzieci i młodzieży. Stawką rywalizacji będą puchary, medale i dyplomy od starosty Kazimierza Pateraka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dzieci i młodzież z terenu powiatu biłgorajskiego wezmą udział w środę 11 kwietnia, w mistrzostwach o Puchar Starosty Biłgorajskiego. Organizatorzy, czyli Starostwo Powiatowe w Biłgoraju, Rekreacyjno-Wypoczynkowy Klub Sportowy „Sparta” w Biłgoraju oraz Powiatowe Stowarzyszenie Sportu Szkolnego w Biłgoraju, przewidzieli rywalizację w dwóch grupach. W pierwszej wystartują zawodnicy, którzy nie uczyli się pływać w profesjonalnym klubie pływackim. Drugą grupą stworzą zawodnicy trenujący pod okiem wykwalifikowanych szkoleniowców w klubie.

Dzieci ze szkół podstawowych rozpoczną rywalizację o godz. 10, gimnazjaliści o godz. 11.30, a uczniowie szkół ponadgimnazjalnych – o godz. 12.15. Zmagania prowadzone zostaną w basenie o długości 25 m, na sześciu torach startowych. Zawody będą rozgrywane zgodnie z przepisami światowej federacji pływackiej (FINA) i Polskiego Związku Pływackiego. Przewidziano wyścigi pływackie w sześciu kategoriach. W zależności od wieku oraz stopnia przygotowania do startu w zawodach, młodzi pływacy będą się ścigać na dystansie 25 m stylem grzbietowym, 25 i 50 m stylem dowolnym oraz w sztafetach cztery razy 25 m stylem dowolnym.

MaSzt



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?