Barbara Grzywna, Diana Kotuła, Adrian Pałka i Mateusz Hurkała zostali nagrodzeni podczas gali finałowej X Jubileuszowego Konkursu Slawistycznego UMCS

Uczniowie Zespołu Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Biłgoraju zajęli pierwsze miejsce w kategorii „prezentacja grupowa”, w dziesiątej edycji konkursu slawistycznego, zorganizowanego przez Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

W piątek, 20 kwietnia, w Centrum Języka i Kultury Rosyjskiej Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, w budynku Nowej Humanistyki, odbyła się Gala Finałowa X Jubileuszowego Konkursu Slawistycznego dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych z województwa lubelskiego. W konkursie, który zorganizowany został przez Instytut Filologii Słowiańskiej oraz Centrum Języka i Kultury Rosyjskiej UMCS, bardzo dobrze wypadli uczniowie Zespołu Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Biłgoraju. Barbara Grzywna, Diana Kotuła i Adrian Pałka zajęli pierwsze miejsce w kategorii „prezentacja grupowa”. Natomiast Mateusz Hurkała został sklasyfikowany przez jury na drugim miejscu w kategorii „prezentacja indywidualna”.

Barbara Grzywna, Diana Kotuła i Adrian Pałka zaprezentowali „Trifon Zarezan. Bułgarskie święto wina”. Grupa uczniów ZSZiO w Biłgoraju odegrała scenkę teatralną, związaną z obchodami tego święta, i wykonała w języku bułgarskim piosenkę poświęconą św. Tryfonowi. Prezentacja połączona była z degustacją samodzielnie wykonanej przez nich potrawy – tutmanika. Natomiast Mateusz Hurkała zabrał wszystkich w niezwykłą, historyczną podróż po różnych geograficznych rejonach Bułgarii, przedstawiając prezentację multimedialną „Skarby z magicznego kufra. Bułgarskie stroje ludowe”. Uczniowie ZSZiO w Biłgoraju startowali w konkursie pod opieką nauczycielki języka rosyjskiego Barbary Dziurzyńskiej i nauczycielki języka polskiego Anny Kraczowskiej-Bednarz.

MaSzt
fot. nadesłane przez ZSZiO w Biłgoraju



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?