Autobusy już nie będą się psuły?

Dwaj członkowie zarządu zamojskiego OZPN w nieoficjalnych rozmowach zdradzili nam, że będą wnioskować za zmianą w regulaminie rozgrywek punktu dotyczącego awarii autobusu lub busa. Chcą, by zespół karany był walkowerem, jeśli nie dojedzie na mecz, a brak środka transportu w dzisiejszych czasach nie może być wymówką, ponieważ pojazdów jest dużo i są łatwo dostępne dla każdego, kto tylko chce gdzieś dotrzeć.

Ostatnimi czasy środki transportu, którymi podróżują piłkarze na mecze, psują się nagminnie. Awarię autobusów lub busów zgłaszają zwłaszcza te zespoły, które borykają się z kłopotami kadrowymi lub nie dogadały się z przeciwnikami odnośnie przełożenia zawodów na inny termin. To rodzi podejrzenia, że usterki pojazdów zostały sfingowane. Członkowie zarządu zamojskiego OZPN nieoficjalnie zapowiedzieli, że na najbliższym posiedzeniu władz związku złożą wniosek, by z regulaminu rozgrywek usunąć punkt dotyczący nie przybycia na mecz zespołu z powodu awarii środka transportu.

W regulaminie rozgrywek klas okręgowych w Lubelskim Związku Piłki Nożnej, w rozdziale VII, w paragrafie 15, w punkcie 11 czytamy: „Klub, który nie stawi się na zawody mistrzowskie z powodu awarii środka transportu (autobus, bus) jest zobowiązany do zgłoszenia tego faktu właściwej miejscowo jednostce policji oraz wykonania zdjęcia z miejsca awarii i dostarczenia wyżej wymienionych dokumentów do Wydziału Gier LZPN w ciągu 48 godzin od wyznaczonego terminu meczu”. Zdaniem członków zarządu zamojskiego OZPN, ten fragment regulaminu trzeba wykreślić, ponieważ kluby mogą wykorzystywać go do przekładania zawodów na korzystniejszy dla nich termin. Jednocześnie proponują, by po zgłoszeniu awarii środka transportu opóźnić rozpoczęcie meczu nie dłużej niż o godzinę, a w przypadku nie stawienia się zespołu – ukarać go walkowerem. Członkowie władz zamojskiego związku twierdzą, że we współczesnych nam czasach nie ma już najmniejszych problemów z dojazdem, bo pojazdów nie brakuje, a odległości, jakie zespoły muszą pokonać, by przybyć na zawody, nie są aż tak wielkie, by nie można było dotrzeć na czas nawet w przypadku konieczności poszukania drugiego środka transportu.

Regulamin rozgrywek klasy okręgowej opracowuje dla wszystkich okręgów w województwie Lubelski Związek Piłki Nożnej. Przewodniczący Wydziału Gier LZPN Konrad Krzyszkowski informuje, że każdy okręg podległy związkowi wojewódzkiemu ma prawo wprowadzić do regulaminu własne pomysły, które uważa za słuszne. – Jeśli zarząd zamojskiego OZPN zechce wprowadzić tak drastyczne zmiany w swoim okręgu, to Lubelski Związek Piłki Nożnej do tego się przychyli i w regulaminie rozgrywek na następny sezon wniesie zastrzeżenie, że walkower za nie przybycie drużyny na mecz z powodu awarii środka transportu obowiązuje tylko w rozgrywkach prowadzonych przez związek zamojski – mówi Konrad Krzyszkowski. Sugeruje jednak zachowanie ostrożności, by kary nie dotknęły zespołu, który nie kombinował, a rzeczywiście nie mógł dojechać na mecz z powodu awarii środka transportu i braku możliwości przybycia pojazdem zastępczym. – Obawiam się jednak tego, że bez względu na to, jakie zmiany w regulaminie wprowadzimy, kluby i tak będą szukały innych sposobów, by obejść przepisy w celu przełożenia meczu na korzystniejszy termin – mówi przewodniczący Konrad Krzyszkowski.

MaSzt
rys. pixabay.com



Markowe teksty

Marek Sztochel
Skandaliczne marnotrawienie publicznych pieniędzy

Łada 1945 Biłgoraj od kilku miesięcy szuka nowego prezesa, bo Winicjusz Oleszczak zrezygnował z tej funkcji. Nie jest to łatwe zadanie, bo szefem klubu sportowego powinien być ktoś, kto nadąża za stale zmieniającym się światem i odnajduje się w coraz to nowszej rzeczywistości, ma ochotę świadczyć nieodpłatnie ciężką pracę na rzecz lokalnej społeczności przez siedem dni w tygodniu, a ponadto musi mieć albo zasobny portfel, by samemu do tego „interesu” dołożyć, albo mocne poparcie przedsiębiorców lub miejscowych baronów, gotowych do dzielenia się swoim majątkiem. Warto się zastanowić, jak funkcjonowałyby sowicie finansowane z pieniędzy podatników instytucje kultury, gdyby oparte były tylko na działalności wolontariuszy?